Nasza recenzja

Lost Trail

To czego ze względu na odmienność stylistyki, nie można zagrać w podstawowym zespole, grywa się w tworzonych, dodatkowych projektach – a patrząc na to, że niejednokrotnie kreatywność muzyków zbiera się i kumuluje przez wiele lat, takowe kapele zaskakują niesamowitą naturalnością, a także ponad przeciętną muzyką, która następnie znajduje wielu wiernych odbiorców. Analogiczna sytuacja ma miejsce w przypadku powołanego do życia w 2016 roku zespołu Yellow Horse. Skład tworzą grywający na co dzień w Steel Velvet Paweł Soja i Dominik Cynar, a także Mateusz Krupiński (Ciryam). Trudno tutaj mówić  o diametralnej metamorfozie muzycznej, gdyż panowie na co dzień czerpią inspiracje z rock and rollowych lat 60 – tych i 70 – tych i to też się nie zmieni, jednak tym razem ostre i hardrockowe brzmienia zostaną zastąpione subtelniejszymi dźwiękami gitary akustycznej.

Debiutancki album studyjny zawiera dwa utwory znane już z wydanej jakiś czas temu EP-ki („My little girl” i cover „Burning love”), a  także osiem premierowych piosenek . Krążek jest bardzo udaną southern rockową ucztą, nie zapominając przy tym o klasycznych brzmieniach z przełomu siódmej i ósmej dekady ubiegłego stulecia, a także elementach country w stylu Neila Younga, przedstawionych w wyważony i przemyślany sposób. Na wydawnictwie dominują stosunkowo spokojne, akustyczne kompozycje, okraszone wieloma mięsistymi solówkami i ustawioną na drugim planie, lecz bardzo spójną perkusją („I still wonder”, „Country boy”, „Dark moon”). Nie brakuje także emocjonalnej ballady („Sanayka stories”), akustycznych, ale i surowych brzmień z wyrazistymi, bluesowymi klawiszami („I got to go”), jak i coveru w postaci energicznego wykonania „Burning love” będącego hołdem dla Dennisa Linde'a (tak, tak to właśnie Dennis jest autorem utworu, spopularyzowanego następnie przez Elvisa Presleya). Jedną z najciekawszych propozycji jest niezwykle różnorodny utwór „Afraide of love”, który nie dość, że łączy wszystko to co najlepsze w muzyce Yellow Horse, to urozmaicony jest także klimatycznymi wstawkami wykonywanymi na flecie – można słuchać w nieskończoność! Nie wspomniałem jeszcze o jednej bardzo istotnej kwestii, a mianowicie o wokalu Pawła Soja – artysta jak mało kto żyje tą muzyką, oddaje słuchaczowi to co potrafi najlepiej, co słychać w każdym ułamku sekundy, lekko zachrypnięty głos, wyrwany niczym z teksańskich pustkowi idealnie nadaje się by wykonywać utwory w southernowej stylistyce.
„Lost Trail” to dzieło pełne nietuzinkowych inspiracji, przepełnione miłością do muzyki, którego nie sposób nie polubić. Obowiązkowa pozycja dla każdego, komu bliskie są takie dźwięki, a chciałby poznać kapelę, która tworzy tu i teraz – bez wątpienia w swojej kategorii ścisła polska czołówka.

Lista utworów
1. I still wonder
2. Lost trail
3. I got to go
4. Afraide of love
5. Sanayka stories
6. Country boy 
7. My little girl
8. Dark moon
9. Dear lord
10. Burning love

Komentarze: