Nasza recenzja

Prism

Ponad pięć długich lat przyszło nam czekać na kolejną studyjną odsłonę twórczości jednego z najpopularniejszych skandynawskich producentów muzyki trance - Orjana Nilsena. Lat, które artysta ten poświęcił na koncerty, współpracę z innymi muzykami oraz tworzenie w domowym zaciszu nowej porcji wspaniałych dźwięków i rytmów. I oto wreszcie dziś nadszedł czas na premierę nowej, trzeciej płyty norweskiego DJ-a pt. "Prism"!

Album ten oferuje nam sobą zestaw 13 intrygujących, przebojowych i oscylujących  wokół muzyki trance oraz progressive trance kompozycji. Co ciekawie, wbrew pozorom nie jest to tylko i wyłącznie zupełnie "premierowy" materiał, gdyż znajdziemy tu także te utwory, który powstały na przestrzeni kilku ostatnich lat i zdobyły serca fanów klubowych rytmów za sprawą swojego singlowego życia. Tym samym też płyta ta stanowi sobą swoisty przegląd ostatniego pięciolecia działalności Orjana Nilsena, co oczywiście w żadnej mierze nie umniejsza jej jakości i przyjemności w odbieraniu tego krążka.

Muzycznie jest tu dokładnie tak samo, jak miało to miejsce w przypadku dwóch pierwszych albumów Norwega. Z jednej strony znajdziemy tu piękne, taneczne i przebojowe melodie dopełnione w wielu przypadkach znakomitymi partiami wokalnymi gości (o których słów kilka za chwilę), z drugiej zaś znak rozpoznawczy tego producenta - potężne, monumentalne, znakomicie zaaranżowane utwory instrumentalne, które brzmią tu naprawdę zjawiskowo. A nad tym wszystkim unosi się oczywiście moc potężnego bitu, która nadaje tej muzyce rytmu, energii, charakteru i piękna, które to z pewnością docenią wszyscy fani muzyki trance.

Wracając do gości, to jest ich tu naprawdę wielu, zaś ich talent, ekspresja i muzyczna inteligencja, czynią tę płytę jeszcze lepszą, bardziej wielobarwną, jak i też nieprzewidywalną. Matluck, Rico, Mike James, Rykka, czy też IDA - oto niektórzy z artystów, jacy zaszczycili ten projekt swoją obecnością, wnieśli swój potężny wkład w jego jakość, a nam - słuchaczom, zaoferowali świetne, przyjemne, zapadające w pamięci kompozycje. To w głównej mierze wkład wokalny, który zawsze w największym stopniu przekłada się na przebojowość danej płyty - i tak też jest tym razem.

Trzynaście propozycji od Orjana Nilsena, to trzynaście udanych, stojących na wysokim poziomie i przebojowych kompozycji, które z pewnością przypadną do gustu każdemu miłośnikowi tego typu muzyki.

W moim mniemaniu na szczególne wyróżnienie zasługuje tu jednak tych oto kilka znakomitych utworów: otwierające płytę, energiczne, pędzące do przodu i zaskakujące swoim rytmem "Swoosh"; dalej już zdecydowanie łagodniejsze, ukierunkowane bardziej w stronę popu i świetnie zaśpiewane przez Mike'a Jamesa "Hi There Radio"; kolejno pulsujące rytmem, na wskroś taneczne, a przy tym oparte na łagodnych i delikatnych dźwiękach "Iconic"; czy też choćby energiczne, ciekawie zaaranżowane i oparte na wpadającym w ucho refrenie "Million Miles Away". Ponadto warto wskazać tu także na utwór pt. "The Last Goodbye" - ze znakomitą linią melodyczną i świetnym wokalem Matlucka; czy też wreszcie bardzo trance'ową, taneczną, pulsującą rytmem i basem kompozycję pt. "Drowning", z piękną głosem IDY w tle...

Album "Prism" Orjana Nilsena, to kolejna ciekawa, intrygująca i efektowna odsłona twórczości norweskiego Dj-a. Odsłona, gwarantującą sobą przebojową muzykę, potężną dawkę dobrej energii i przednią zabawę w rytmach trance, która idealnie sprawdzi się na czas wciąż trwających wakacji. Sam Orjan potwierdza zaś tą płytą to, iż należy on dziś bezsprzecznie do grona najlepszych, najbardziej utalentowanych i najzdolniejszych twórców tego nurtu, który od lat nieustanie podąża swoją własną, twórczą drogą...

Lista utworów:

1. Swoosh (Intro Mix)
2. That One Night
3. Hi There Radio (Been Too Long)
4. Iconic
5. In A Thousand Ways
6. Million Miles Away
7. Navigator
8. Craziness
9. The Last Goodbye'
10. I See Spots
11. Simulator
12. Drowning
13. Nothing Here But Love

Komentarze: