Nasza recenzja

Café Belga

Literatura miała Ernesta Hemingway'a, muzyka - co ważne polska muzyka, ma zaś Taco Hemingway'a! I tak jak słynny amerykański pisarz wniósł ogromny wkład w rozwój i historię słowa pisanego, tak nasz polski rapper wzniósł na wyższy poziom polski hip-hop! Najlepszym potwierdzeniem tych słów niechaj będzie najnowszy album tego muzyka pt. "Caf é  Belga", który swoją jakością, inteligencją i szczerością, uświadamia nam dobitnie to, z jak wielkim artystą mamy tu do czynienia...

Każdy dotychczasowy projekt Filipa Szcześniaka, czy to niezależny, czy tez kooperacyjny, niósł w sobie w jakimś sensie pewną dozę autobiografii. Jednak oto ten najnowszy album bije pod tym względem wszystkie wcześniejsze dokonania tego artysty, oferując niezwykle osobistą, momentami bardzo intymną, jak i przede wszystkim szczerą opowieść o sobie, o muzyce, o sławie. Opowieść, ubraną jak zawsze w niebanalne słowa, inteligentne zdania i metafory, które znamionują wielki talent słowotwórczy Taco, potwierdzając tym samym raz jeszcze to, iż dziś w Polsce nie ma chyba drugiego tak dobrego tekściarza spod znaku hip-hopu, jak Taco Hemingway!

Poezja, geniusz tekstów i budzone nimi emocje z jednej strony, z drugiej zaś przyjemne, ciekawie zaaranżowane i co ważne - nie wybijające się ponad rap linie melodie - oto kwintesencja tej płyty, oferującej nam sobą możliwość spotkania z 11 genialnymi kompozycjami. Za stronę muzyczną odpowiada tu duet świetnych producentów -  Maciej Ruszecki i Boris Neijenhuis, którzy to nadali tej płycie wyjątkowego charakteru, ciekawego bitu i miejskiego klimatu. Czasami jest bardziej delikatnie i przestrzennie, innym razem mocniej, energiczniej i bardziej żywiołowo, za każdym razem jednak idealnie wkomponowując się względem tekstu danego kawałka Taco.

Wracając do kwintesencji tego albumu, czyli tekstów... To bardzo intrygujące, niezwykle bezpośrednie w swym przekazie i raz jeszcze to powtarzając - osobiste opowieści Taco o jego życiu, karierze, muzyce i tym, jak postrzegają go inni. Postrzegają, głównie przez pryzmat sukcesu, zarobionych pieniędzy i sławy, jaka stała się jego udziałem. I jak zawsze u Taco, jest odważnie, bezkompromisowo, a przy tym niezwykle inteligentnie w zakresie zabawy słowem, znaczeniem, metaforą... Co ważne, wstępem i zarazem punktem wyjścia dla każdego utworu, jest pytanie Marka Falla, jakie ten zadawał mu podczas wywiadu przeprowadzonego w Belgii (stąd tytuł albumu). I oto właśnie zawarte na tym albumie kompozycje, stanowią niejako rozbudowane odpowiedzi filipa na owe pytania. W mej ocenie to bardzo ciekawy i fajny pomysł, czyniący tę płytę jeszcze bardziej wyjątkową...

Jedenaście kawałków, jedenaście pytań i jedenaście muzycznych odpowiedzi, z których każda jest na swój sposób wyjątkowa, aczkolwiek kilka wywiera tu na nas największe wrażenie...

I tak z pewnością jednym z takich numerów jest otwierający album utwór pt. "Cafe Belga", czyli wstęp do wywiadu, jak i zarazem wstęp do całości tej płyty, ubrany w miejskie dźwięki, następnie przyjemne bity, a do tego wypełniony narracją Taco o tym, czym jest ten album, co na nim znajdziemy i co chce on nim przekazać o sobie...

Kolejnym intrygujący utwór na płycie, to klimatyczny, ubrany w ciekawe dźwięki i opatrzony inteligentnym, a przy tym i mocno nostalgicznym teksem numer pt. "ZTM", traktujący o początkach kariery Taco i o tym, czym wtedy była dla niego muzyka.

Na absolutne wyżyny polskiego hip-hopu, wznosi się zaś genialna kompozycja pt. "Reżyseria: Kubrick", czyli w mej ocenie najbardziej przebojowy utwór na całej płycie, zapadający najdłużej w pamięci kawałek oraz opatrzony najlepszym tekstem numer. Tekstem o życiu, utracie nad nim kontroli i najważniejszej roli, jaką odgrywa w Filip Szcześniak. Piękny kawałek!

Z kolei jeden z najmocniejszych  w swej wymowie tekstów, odnajdziemy przy odsłuchiwaniu utworu pt. "Abonent jest czasowo niedostępny". To bardzo duszna, emocjonalna i szczera opowieść o zmęczeniu karierą, sławą, życiem gwiazdy sceny, które jest takim, a nie innym nie koniecznie z wyboru, ale niejako z przymusu.

Jeśli chodzi zaś o kwintesencję hip-hopu na najwyższym możliwym poziomie, to tę znajdziemy w numerze pt. "Motorola", czyli bardzo sprawnie wykonanym, ciekawie zaaranżowanym i opatrzonym znakomitym rapem kawałku, która przy tym także zapada na długo w naszej pamięci - głównie za sprawą mocnego i gorzkiego tekstu o polskiej rzeczywistości.

I wreszcie kompozycja, która charakteryzuje się dużą skromnością w formie, ale za to wielkim bagażem emocji, jaki niesie. Mam tu na myśli utwór pt. "Adieu", czyli raz jeszcze łagodną porcję muzyki i potężną dawkę inteligentnego, gorzkiego tekstu, dającego sobą wiele do myślenia...

Najnowsze dzieło Taco Hemingway'a, stanowi sobą kolejny ważny, udany i intrygujący krok na jego muzycznej drodze. Krok zdecydowanie bardziej dojrzały, a przy tym jak zawsze wielce inteligentny, efektowny w formie i szczery. To opowieść - być może nieco egocentryczna, ale przy tym naprawdę interesująca swoją treścią, zwłaszcza w ujęciu tekstów, których to zrozumienie takimi, jakimi być mają, wymaga od nas także odrobiny ironii i poczucia humoru, z czym u Polaków bywa różnie... Niewątpliwie mamy w naszym kraju naprawdę wyjątkowego artystę, który w jakimś sensie wyprzedza swoje muzyczne pokolenia, i dlatego też warto doceniać go i cieszyć się tym, co nam oferuje swoją twórczością. Dlatego też polecam i zachęcam do poznania albumu "Café Belga" - bez wątpienia jednej z najlepszych polskich płyt tego roku.

Lista utworów:

1 . Café Belga
2 . ZTM
3 . Wszystko Na Niby
4 . Reżyseria Kubrick
5 . 2031
6 . Fiji
7 . Abonent jest czasowo niedostępny
8 . Motorola
9 . Modigliani
10 . Adieu
11 . 4 AM in Girona

Komentarze: