Nasza recenzja

Pray For The Wicked

Panic! At The Disco zadebiutował w 2005 roku w sposób iście królewski, podbijając światowe listy sprzedaży i listy przebojów. Od tego momentu minęło już blisko 13 lat, a te wszystkie lata spowodowały, że sporo zmieniło się w pochodzącym z Las Vegas zespole. Z czteroosobowego bandu przeistoczył się on w jednoosobowy projekt za którym stoi występujący w kapeli od samego początku jej istnienia, Brendon Urie wspierany obecnie trzema muzykami sesyjnymi. Nie bez zmian pozostała także muzyka prezentowana przez zespół. Choć w pamięci wielu słuchaczy pozostają silne wpływy emo, słyszalne w szczególności w debiutanckim wydawnictwie, to z biegiem czasu dostrzec można było coraz odważniejsze mieszaniny łączące w sobie ambitny pop i energiczny rock. Ten proces to nic innego, jak szybkie dojrzewanie i kreatywne eksperymentowanie połączone z niebanalnymi pomysłami i muzycznym instynktem.

Dwa lata po świetnie przyjętym krążku „Death of a Bachelor”, który dotarł na szczyt zestawienia Billboard, przyszła pora na kolejne wydawnictwo. Czy równie dobre co poprzednik?

„Pray For The Wicked” rozpoczyna się szalonym numerem „(Fuck A) Silver Lining” w którym usłyszeć można zarówno orkiestrowe intro, jak i entuzjastyczne gitary, dobrze łączące się się melodyjnym refrenem. Równie dobrze brzmią takie utwory, jak: mocno elektryzujący, wręcz genialny pod względem kompozycyjnym „High Hopes”, żywiołowy, z wykrzykiwanymi refrenami skutecznie wbijającymi się w pamięć słuchacza „Roaring 20s”, dozujący napięcie, nieprzewidywalny i bardzo efektowny „One Of The Drunks”, czy wyjątkowa, nasycona subtelnością, emocjonalna ballada „Dying In LA”.  Nieco mniej przekonują mnie bardziej banalne numery, w stylu mającego filmowe zacięcie „The Overpass”, czy mocno przewidywalnego, wyróżniającego się jedynie chwytliwym refrenem „Old Fashioned”. Nie są to oczywiście kompozycje budzące jakieś nadzwyczajnie negatywne emocje, jednak obiektywnie patrząc odstają swym poziomem od pozostałych, perfekcyjnych kompozycji.

Choć każdy kolejny następujący po sobie utwór jest zgoła inny od poprzednika, to nie ma tu mowy o jakimkolwiek chaosie, czy braku spójności. Być może jest to spowodowane tym, że pieczę nad całym projektem trzyma Brendon Urie, którego bez krzty przesady można nazwać czołowym kompozytorem ambitnego, rozwojowego popu.

Lista utworów
1. (Fuck A) Silver Lining
2. Say Amen (Saturday Night)
3. Hey Look Ma, I Made It
4. High Hopes
5. Roaring 20s
6. Dancing's Not A Crime
7. One Of The Drunks
8. The Overpass
9. King Of The Clouds
10. Old Fashioned
11. Dying In LA

Komentarze: