Nasza recenzja

Melancholia

MARTA BIJAN - młoda, utalentowana i niezwykle wrażliwa wokalistka, którą mieliśmy przyjemność poznać za sprawą udziału w telewizyjnym talent show pt. "X-Factor" (zajęła tam drugie miejsce), jak i też jej późniejszych dokonań muzycznych w postaci kilku przebojowych singli. Dziś oto nadszedł czas na kolejny ważny krok w karierze tej artystki, czyli premierę jej debiutanckiego albumu pt. "Melancholia", na którym to znajdziemy 13 pięknych kompozycji spod znaku melancholijnego popu.

Kompozytorka, autorka tekstów, wokalistka - oto wizytówka Marty Bijan, która świadczy nie tylko o jej szerokim wachlarzu twórczych talentów, ale także i pełni przekonania o tym, jak powinna wyglądać jej muzyka. Muzyka, która zgodnie w powyższym wstępem wpisuje się z charakter spokojnej, balladowej i bardzo emocjonalnej twórczości spod znaku popu, nie tracącego przy tym nic ze swej przebojowości. I taki też jest ten debiutancki album, którego brzmieniową twarz stanowią dźwięki żywych instrumentów - na czele z fortepianem, gitarą, perkusjonaliami, jak i też bardzo intrygującą porcją syntezatorów. To wszystko spaja w imponującą, bardzo przestrzenną w swej formie i przypominającą nieco musicalowy charakter całość - świetny aranż, który daje bardzo wiele dobrego tej płycie.

Muzyki tej dopełnia, a momentami z pewnością także i kształtuje jej finalny charakter, piękny, mocny i niezwykle emocjonalny głos Marty. Głos, który największe wrażenie wywiera na nas w  wysokich, refrenowych partiach, ale i w bardziej lirycznych, balladowych momentach, także prezentuje się on równie znakomicie. I z jednej strony jest w nim młodzieńcza siła i moc, z drugiej zaś też i zaskakująca dojrzałość, która objawia się w przekazie tekstów na tej płycie, które to często poruszają trudne, ważne i wcale nie zawsze tylko i wyłącznie przyjemne kwestie. I choć czasami można odnieść wrażenie, iż ta młoda wokalistka nieco nadużywa tu swojej głosowej siły, to jednak z drugiej strony dlaczego nie miałaby tego robić, skoro dysponuje tak mocnym i rzadko spotykanym w polskiej scenie wokalem...

Warto zagłębić się nieco bardziej właśnie w ów warstwę tekstową tej płyty, za którą to odpowiada oczywiście sama Marta Bijan. To mądre, bardzo zaangażowane i - co raz jeszcze warto podkreślić, nad wyraz dojrzałe słowa o ludzkich emocjach, uczuciach i dylematach z nimi związanymi. Oczywiście, prym wiedzie tu miłość i wszystko to, co z niej wynika, aczkolwiek z ukierunkowaniem na tę mniej radosną i szczęśliwą naturę tego uczucia, gdyż zdecydowanie więcej tu smutku, aniżeli uśmiechu. I choć nie jest to być może nic odkrywczego, to jednak w przypadku tej płyty i jej melancholijnego charakteru, te tematy sprawdzają się tu idealnie i przekonują do tego, by się w nie wsłuchać i im uwierzyć. I tu raz jeszcze nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż podobnie jak muzyka, tak i strona tekstowa tej płyty ma wiele wspólnego z musicalem...

Spośród zawartych tu 13 kompozycji, z pewnością każda prezentuje się co najmniej dobrze i ciekawie, aczkolwiek kilka z nich zasługuje na szczególne wyróżnienie. Do tego grona zalicza się otwierająca tę płytę fortepianowa ballada pt. "Ciemno", która to intryguje nas swoim niezwykłym klimat, lirycznym charakterem i mądrym tekstem, jaki tu wybrzmiewa... Równie ciekawie jawi się tu piosenka pt. "Poza mną", która w bardzo ciekawym stylu łączy spokojne balladowe zwrotki, z mocnym, energicznym, niemalże rockowym refrenem - w bardzo dobrym wokalnym wydaniu Marty. Z kolei wielce klimatycznie i ciekawie pod kątem wokalnej formy i jej ekspresji, jawi się tu numer pt. "Chciałam", który cechuje rytm, raz jeszcze melancholia i moc głosu tej artystki w refrenie. Na szczególne słowa uznania zasługuje tu również utwór pt. "Śpiąca królewna", czerpiący już znacznie więcej z elektroniki, jak i też przybierający postać bardziej popowego, nowoczesnego i przebojowego charakteru. Bardzo dobrze prezentuje się tu także mroczny, smutny, ale  mający w sobie coś przykuwającego uwagę numer pt. "Pod gołym piekłem", który swoim tekstem zmusza nas do refleksji, a stroną wokalną ukazuje pełnię wielkiego talentu Marty Bijan.  Wreszcie nie sposób nie wspomnieć tu o wieńczącej ten album - bonusowej propozycji pt. "Poza mną", podanej tym razem w wersji akustycznej, która chyba jawi się jeszcze bardziej okazale, niż jej oryginał...

Debiutancki album Marty Bijan, stanowi sobą z pewnością bardzo ciekawą, stojącą na wysokim poziomie artystycznym i niezwykle emocjonalną płytę. Płytę, którą cechuje z jednej strony jakość - tak pod kątem kompozycyjnym, tekstowym oraz wokalnym, jak i też wielka odwaga tej młodej artystki. Odwaga sięgnięcia i zaoferowania słuchaczom poruszających, smutnych i refleksyjnych muzycznych opowieści, które to skłaniają do przemyśleń nad naszym życiem, naszymi odczuciami i tym, co nie pozwala cieszyć się nam pełnią szczęścia. To mądre, ważne i z pewnością potrzebne wielu z nas spojrzenia, które - mam taką pewność, niejednokrotnie pomogą uporać się słuchaczom tej płyty z ich własnymi problemami, choćby w tym względzie, iż uświadomią im, że nie są sami. Ponadto cieszy tu również to, iż tak młoda osoba sięga po tak trudną  muzykę i ukazuje ją nam w tak dobrym stylu...

Reasumując - album "Melancholia", to bardzo ambitny, udany i obiecujący sobą wiele dobrego na przyszłość debiut płytowy Marty Bijan!

Lista utworów:

1. Ciemno
2. Milcząc
3. Poza mną
4. Szklany klosz
5. Chciałam
6. Mówiłeś
7. Acedia
8. Śpiąca królewna
9. Nie potrafię
10. Lot na marsa
11. Pod gołym piekłem
12. Nasze miejsce
13. Poza mną (wersja akustyczna)

Komentarze: