Nasza recenzja

Nie Dzieje Się Nic

Aż trudno uwierzyć, że jest to jej pierwsze wydawnictwo. Suzia długo czekała, aby pokazać światu swoją EP-kę, ale chyba wyszło jej to na dobre. Na albumie Nie dzieje się nic jawi się już jako ukształtowana artystka, pewna siebie i obranego kierunku.

Za pseudonimem Suzia skrywa się warszawianka Zuzanna Kłosińska. To songwriterka, której najwierniejszymi scenicznymi kompanami są gitara i ukulele, a ulubionymi muzycznymi kierunkami delikatne ballady. Dziewczyna na co dzień występuje także w zespole Kasi Lins, a po godzinach prowadzi swój kanał na Youtube. Jednak jeśli chodzi o solowy projekt, to Suzia odpowiada za teksty i kompozycje, jedynie aranżacyjnie wspierał ją producent Michał Wrzosiński.

Na ten album krótkogrający składa się pięć piosenek tworzących absolutnie kompletną opowieść. W większości są to utwory akustyczne, momentami pojawia się co prawda gitara elektryczna, na której zagrana jest chociażby solówka we „Wróć ze mną do domu”, ale nie zmienia to faktu, że są to minimalistyczne propozycje. Zaskakuje dojrzałość w głosie tak młodej wokalistki przy zdumiewającej głębi i samych możliwościach technicznych, bo Suzia potrafi „wyciągać” niebotycznie wysokie dźwięki.

Zachwyca intymny klimat, jaki artystka stworzyła na tym krążku. Można odnieść wrażenie, że Suzia uchyliła odrobinę drzwi do swojego pokoju, a może nawet głowy. W tekstach Kłosińska skupia się na relacjach międzyludzkich, ale też na emocjach, które kłębią się wewnątrz niej. Szczególnie zapada w pamięć ten w tytułowym numerze, opowiadający o oddalaniu się dwójki ludzi i umieraniu więzi między nimi. To bardzo przykre, gdy tak bliska kiedyś osoba nagle staje się obca. Warstwa liryczna nie jest przekombinowana. To poetyckie, ale trafne i klarowne słowa, swoiste komunikaty, wśród których moje ulubione to na przykład „Zgubiłam drogę do samej siebie” czy „Między nami nici znowu plączą się”.

To ważne, że Suzia śpiewa po polsku i trzeba przyznać, że wychodzi jej to znakomicie, bo nasz język do najprostszych nie należy. Nie jest tak melodyjny, jak angielski, ale tutaj rytmicznie wszystko się zgadza.  Trudno mi było wskazać swojego faworyta, ale chyba najczulej poruszyło mnie „Wynocha”. Suzia sukcesywnie przedostaje się do świadomości polskich słuchaczy, coraz więcej koncertując i częściej bywając w różnorakich mediach. To fantastycznie, że polska scena muzyczna wciąż jest wzbogacana o nowe, oryginalne talenty.

Tracklista:
1. Mandale
2. Burza Stulecia
3. Wróć Ze Mną Do Domu
4. Nie Dzieje Się Nic
5. Wynocha

Komentarze: