Nasza recenzja

Self-X

Grupa JitterFlow została założona  w 2007 roku. Tworzą ją trzy osoby:  Pedro Sancho Pires  (perkusja); Piotr Pniewski (bass oraz wokale) oraz Bartek Ciastek (gitara i śpiew). Grzegorz Guziński dostrzegł zespół podczas festiwalu Emergenza, co zaskutkowało zaproszeniem na trasę Flapjack. Jako inspirację skład podaje Meshuggah, The Dillinger Escape Plan, oraz o dziwo, Ala di Meolę. „Self_X” pokazuje jednak, że wypadkowa muzyki zespołu jest mieszanką bardzo oryginalną.

Całościowo nie jest to najłatwiejszy album w odbiorze, ale też chyba to nie było jego celem. To wszak prawie półgodzinny mini-album.  Co ciekawe, zespół wybudował swoje własne studio nagrań, w którym zarejestrowano „Self_X”.

Zdecydowanie dominują połamane rytmy, agresywnie brzmiące gitary i szaleńcze tempo – chociaż zdarzają się spokojniejsze fragmenty („Self_Xorcism”). „InnerV” zaczyna się niepokojąco, słuchać tutaj inspiracje graniem lat 2000. „?iF” zadziwiająco broni isę znikomą ilością wokalu, tutaj to instrumentaliści mają pierwszeństwo. „Sci-Fi” to przede wszystkim walcujące gitary, a odjechane „U.F.D. in Distored Mirror” to chyba najlepszy sposób na zamknięcie tej płyty. Kolejnym plusem jest brzmienie perkusji, która momentami nabiera plemiennego ‘feelingu’. Nie ukrywając, materiał jest brutalny, chociaż forma jego podania ma w sobie pewną subtelność. Czuć, że muzycy wiedzieli co robią.

Obecnie zespół promuje mini-album i przygotuje się do nagrania płyty długogrającej.

Tracklista:
1. InnerV
2. ?iF
3. Self_Xorcism
4. Planet Eyes
5. Sci-Fi
6. U.F.D. [User Friendly Demons]
7. Dimensions
8. U.F.D. in Distored Mirror

Komentarze: