Nasza recenzja

Ach, mój Borze

Same Suki to kobieca formacja folkowa z Warszawy, która na przekór wszelkim konwenansom, odważnie i z bardzo dobrym skutkiem łączy tradycyjną, polską muzykę z tekstami podejmującymi aktualnie ważne tematy.

Już sama nazwa kapeli wzbudza kontrowersje i chociaż członkinie tłumaczą, że pochodzi ona od nazwy instrumentu, suki biłgorajskiej, to jakie jest znaczenie tego słowa w naszym kraju, każdy wie. Jednak Magdalena Wieczorek-Duchewicz, Helena Matuszewska, Justyna Meliszek, Marta Sołek i Patrycja Napierała zdają się czerpać satysfakcję z tej małej zabawy z odbiorcą. Po prostu chcą położyć kres wszelkim stereotypom i pokazać kobiecą siłę. Nie chcę wiązać tego z ideologią feministyczną, ale Same Suki to cztery pewne swojej wartości, świadome artystki, które wiedzą, po co robią muzykę.

Album Ach, mój Borze to drugie wydawnictwo warszawskiego kwartetu. Na debiutanckim krążku Niewierne z 2013 roku grupa pokazała, czego można się po niej spodziewać, od razu zyskując wierne grono odbiorców. Teraz kontynuuje wcześniej przyjętą koncepcję, a pomysł na siebie Samych Suk opiera się na założeniu, aby współczesną muzykę wykonywać przy wykorzystaniu  tradycyjnych instrumentów etnicznych i akustycznych (m.in. suka biłgorajska, fidel płocka, cajon, bendir, gadułka, wiolonczela).

Pokuszę się o stwierdzenie, że melodie śmiało nawiązują do nowoczesnego dyskotekowego albo nawet hip hopowego brzmienia, tylko zamiast syntezatorów są instrumenty smyczkowe. Przemycanie przeszłości do teraźniejszości w taki sposób, aby cały czas iść do przodu, ale pamiętać o korzeniach, jest wspaniały, bo gdy dobrze poznamy to, co było, możemy jeszcze śmielej zaglądać w niedostępne dotąd rewiry.

Wydanie "Ach Mój Borze" jest jednocześnie pożegnaniem z dotychczasowym, pięcioosobowym składem zespołu. Niedawno z Samych Suk postanowiły odejść Marta Sołek i Justyna Meliszek.

W warstwie tekstowej Same Suki podejmują istotne tematy, momentami nawet elektryzujące opinię publiczną. Już tytułowy numer to protest song odnoszący się do nowelizacji ustawy o ochronie drzew, lasów i zieleni w Polsce. Oprócz wycinki drzew tematów ekologicznych przejawia się sporo, jak chociażby zanieczyszczenia i energia jądrowa. Oprócz tego panie pochylają się nad kwestiami przemocy w rodzinie, duchowości, czy innych rozterek wewnętrznych człowieka. Do tych ostatnich zalicza się mój ulubiony wers „Za życie na dnie przez lata należy mi się od życia rekompensata”. Cóż rekompensatą za mierne niekiedy dźwięki pojawiające się na polskim rynku muzycznym, jest twórczość Samych Suk.

Tracklista:
1. Bido
2. Rekompensata
3. Ach, mój Borze
4.  Jestem
5. Biczysko
6. Rzeka
7. Techno
8. Warszawianka
9. Chodź tu do mnie
10. No Name
11. Łodiritkum

Komentarze: