Nasza recenzja

To mi nie

Fani polskiej pop-alternatywy znają ją dobrze z Furii Futrzaków, fani polskiego hip-hopu z koncertowego składu Ten Typ Mesa. Zatem dla Kingi Miśkiewicz to idealna pora by wybrzmieć w pełni pod własnym nazwiskiem. A jest to brzmienie warte sprawdzenia.

Kinga Miśkiewicz jest wykształconą i dyplomowaną wokalistką z dużym doświadczeniem scenicznym. To wieloletnie wykształcenie słychać na albumie, gdzie na pierwszy plan wybija się głos artystki. Nieco donośny, przez niektórych może być uznany za piskliwy (mnie to osobiście bardzo urzeka), ale wokalistka wykorzystuje go bardzo umiejętnie. Krzyknie gdzie trzeba, zaakcentuje wyraźnie głoski i zwróci na siebie uwagę. A o to właśnie chodzi w popie - o uwagę słuchacza. Od strony muzycznej mamy tu ambitnie obudowany pop - przeważają elektroniczne wpływy, ale wprawne ucho wyłapie kilka smaczków od żywych instrumentów. Gdyby była to płyta wydana pod bardziej znanym nazwiskiem polskiej sceny - jak np. Brodki czy Darii Zawiałow - byłyby to mocne hity w polskich radiostacjach. Singlowe Nie lubię kobiet czy Mów do mnie w tle mają naprawdę silny potencjał przebojowy. Od strony technicznej i produkcyjnej płycie naprawdę nic nie można zarzucić.

Z tekstami nie jest już tak różowo, bo kilka ociera się tu o nadmierne metafory i banał. Cieszę się, że wokalistka nie jest ich autorką, bo momentalnie zacząłbym ją lubić trochę mniej. Artystka zapowiadała materiał jako "płytę dzięki której lepiej poznasz kobiety i to, co może stać się ich siłą". Nie wiem czy to faktycznie jest prawdziwa siła kobiet, ale na pewno jest warta waszej uwagi. Bo takiego kobiecego popu radiowego chciałoby się słyszeć znacznie więcej, zamiast nieudolnego naśladowania zachodnich trendów. Dlatego pomóżcie Kindze Miśkiewicz zrobić karierę i posłuchajcie tej płyty. A potem przekonajcie do niej znajomych.

Tracklista:

1. Światła
2. Mów do mnie w tle
3. Nie lubię kobiet
4. Ani mi się śni
5. Karma
6. Furia futrzaków
7. Pchli targ
8. Za mało
9. Przyciąganie
10. Powrót do przyszłości

Komentarze: