Nasza recenzja

Migawka

Na naszej rodzimej muzycznej scenie znajdziemy kilku wyjątkowych artystów, których to twórczość zasługuje na wielkie słowa uznania, docenienie i szczególne wyróżnienie pod kątem tego, jak dobrą i piękną tworzą muzykę. Artystów, którzy dają nam nie tylko przebojowe piosenki, emocje i radość, ale też i poczucie tego, że muzyka wciąż może nas zaskakiwać wbrew słowom krytyków, mówiących o tym że wszystko co najlepsze, już było... Dla mnie taką artystką jest z pewnością Mela Koteluk - wybitna, nieprzewidywalna, wspaniała wokalistka i zarazem autorka swoich tekstów, której to każda kolejna płyta okazuje się znakomitą i godną największych komplementów. Potwierdzeniem tych słów jest także i najnowszy album Meli Koteluk - "Migawka", która to z każdym kolejnym odsłuchem, ukazuje swoją inną, ale i nieustannie intrygującą twarz...

Album ten oferuje nam sobą zestaw 11 przebojowych, ciekawych i pięknych piosenek spod znaku nowoczesnego popu z domieszką charakterystycznej dla tej artystki alternatywy. Piosenek niebanalnych pod swym kątem kompozycyjno-aranżacyjnych, poruszających poetycką i metafizyczną warstwą tekstową, jak i wreszcie oczarowujących barwą głosu Meli Koteluk, która czasami elektryzuje nas swoją energią i żywiołowością, innym razem zaś hipnotyzuje naturalnością i lekkością, jaką to podszyty jest jej wokal. I choć słowa te zabrzmią banalnie - bo tak zabrzmieć w dzisiejszym świecie musi prawie wszystko, to płyta ta i zawarta na  niej muzyka sprawia, że przez blisko 50 minut naszego z nią spotkania czyni ona nasze życie lepszym, piękniejszym i mądrzejszym, a jeśli tak się dzieje, to jest to znakiem, że mamy do czynienia z dziełem niezwykłym...

Na niezwykłość tę składa się kilka czynników - począwszy od wyśmienitej kooperacji i inteligentnego balansu pomiędzy elektroniką i dźwiękami żywych instrumentów, poprzez jak zawsze świetną produkcję Marka Dziedzica, a na niezwykle inteligentnej, metafizycznej i poetyckiej warstwie tekstowej, skończywszy. Oczywiście, przysłowiową "kropką nad i" jest tutaj wokal Meli, któremu nie sposób nie dać się porwać i nie czerpać przyjemności z jego słuchania. Całość można określić mianem dojrzałej, ambitnej i zarazem nie uciekającej od przebojowości muzyki, która sprawdzi się zarówno podczas klubowej zabawy, jak i też w chwilach naszej intymności, gdy chcemy pobyć sami, porozmyślać o naszych sprawach i odciąć się od codziennych trosk i zmartwień, co przy tej płycie będzie bardzo łatwym...

Nie sposób nie zatrzymać się na chwilę przy tekstach tego albumu, które z jednej strony potwierdzają fakt, iż Mela należy obecnie do grona najlepszych tekściarzy w naszym kraju, z drugiej zaś zaskakują pozytywnie tym, że z naszego niełatwego przecież polskiego języka można stworzyć tak niezwykłe, zajmujące, niosące sobą wiele emocji opowieści o naszym życiu, które to nie zawsze są być może oczywiste i podane w bezpośredni sposób, ale często ukrywające w sobie wiele znaczeń i metafor. To ludzkie stany emocji, począwszy od zagubienia, lęku i niepewności, a na nadziei, radości z małych rzeczy i wierze w dobro, skończywszy. Dla mnie słowa te są ważne i najzwyczajniej w świecie piękne, a to w dzisiejszej muzyce stanowi naprawdę niezwykłą rzadkość...

Płytę otwiera niezwykle przebojowa, energiczna i opatrzona znakomitym refrenem kompozycja pt. "ODPROWADŹ", którą charakteryzuje doskonałe i rytmiczne brzmienie, znakomity i bardzo emocjonalny wokal Meli, jak i również świetny tekst, symbolizujący ludzkie zagubienie w gąszczu spraw współczesnego świata....

Kolejna pozycja na albumie - "LOS HIPOKAMPA", zabiera nas sobą do świata przestrzennego, spokojnego i bardzo intymnego brzmienia, które w końcowej fazie eksploduje feerią dźwięków. Najważniejsza wydaje się tu jednak wokalna ekspresja Meli, która intryguje nas swoją śpiewną opowieścią w niezwykle wyrazistym i przekonującym stylu.

Trzecia propozycja nosi tytuł "DOSKONALE" i stanowi ona sobą powrót do energiczniejszego brzmienia, które w tym przypadku przywdziewa szaty pędzącej do przodu melodii ze świetnym bitem w tle, zaś jej centralnym punktem jest kolejny przebojowy refren, zaśpiewany przez Melę w znakomitym stylu. To również ważny tekst o wojnach - tych dużych i tych małych, których nie brak  w życiu każdego z nas...

"HEN, HEN" - ten utwór stanowi w mej ocenie najlepszy, najbardziej przebojowy i porywający swoją energią kawałek na tym albumie, którego muzyka, słowa i wokal stoją na absolutnie najwyższym możliwym poziomie artystycznym. Można go słuchać bez końca!

"TAŃCZĘ, PRZEPŁYWAM" - ta kompozycja wita nas klimatycznym męskim chórkiem w tle, po czym zaprasza do krainy dźwięków pianina, perkusji i elektroniki, której to jednak centralnym motywem jest znów znakomity głos Meli, przekazujący nam istotę emocje, myśli i znaczeń intrygującego tekstu, jaki dopełnia tej muzyki...

"JA, FALA" - to jedna ze spokojniejszych propozycji na tej płycie, w której to najważniejsze są słowa i głos, zaś muzyka - skądinąd bardzo klimatyczna i ciekawie skomponowana, stanowi jedynie dopełnienie tych dwóch elementów. Odprężająca, relaksująca, momentami wręcz metafizyczna twórczość...

"ODLATUJEMY" - to kolejna ekspresyjna, wieloznaczna i wypełniona metaforyczną poezją propozycja od Meli Koteluk, której to każdy jednorazowy odsłuch mówi nam o tym utworze zupełnie coś innego, aczkolwiek zawsze interesującego. To także przestrzenny, jakby słyszalny z oddali i niezwykle emocjonalny refren, który zapada na długo w naszej pamięci.

"OGNIWO" - numer ósmy na tym albumie należy do przebojowej i energetycznej porcji dobrego, rockowego grania, która zachwyca nas swym brzmieniem, rytmem i przyjemną linią melodyczną z jednej strony, z drugiej zaś możliwościami wokalnymi Meli, która ze swoim głosem potrafi czynić cuda - piękne cuda...:)

"AHA" - pod tym enigmatycznym tytułem kryje się rozbrzmiewająca przewodnim gitarowym motywem, przyjemna, rockowo-popowa propozycja, która ponownie jak cała ta płyta, ciekawi nas swoim tekstem i formą jego wyrazu, jakiej to nie mógłby chyba stworzyć w naszym kraju nikt w tak świetnej i tak niecodziennej postaci, jak Mela!

"WSCHÓD" - to z pewnością najbardziej mroczna, niepokojąca, niosąca sobą wiele pytań i znaczeń kompozycja na całym albumie, którą wypełniają spokojne i przestrzenne dźwięki, jak i też równie niepokojący - zwłaszcza w refrenowej partii, głos wokalistki.... Do tego należy wspomnieć o tekście, który jest tyleż znakomity, co i dający wiele do myślenia...

"JANIE" - album wieńczy piękna, dostojna i bardzo inteligentna kompozycja, która korzysta z wieloznaczności polskiego języka, jak i również z magii smyczkowych dźwięków, jakie to wypełniają tu jej znaczną część. To bardzo efektowne i chyba też symboliczne zamknięcie tej świetnej i tak dojrzałej płyty...

"Migawka" to płyta niezwykła, nieoczywista i mająca sobą do zaoferowania tak wiele, iż słowa jakiejkolwiek recenzji nie są w stanie oddać tej wieloznaczności. Doskonała pod kątem kompozycyjno-aranżacyjnym, wyśmienita w swej inteligentnej i poetyckiej warstwie tekstowej, jak i wreszcie zjawiskowa w zakresie wokalu w wydaniu Meli Koteluk. To również dzieło dojrzałe pod każdym względem, które w mej ocenie stanowi też najlepszą odsłonę dotychczasowej twórczości tej artystki. Tym samym też album ten zaliczam do grona mocnych faworytów w kontekście miana najlepszych płyt mijającego roku, choć z drugiej strony wszelkie plebiscyty tracą tak naprawdę na znaczeniu, gdy oto możemy po prostu cieszyć się tak dobrą i piękną muzyką, jaką daje nam ten album... Polecam!

Lista utworów:

1. Odprowadź
2. Los hipokampa
3. Doskonale
4. Hen , hen
5. Tańczę, przepływam
6. Ja, fala
7. Odlatujemy
8. Ogniwo
9. Aha
10. Wschód
11. Janie

Komentarze: