Nasza recenzja

Defrosted 2

Gdy w 1997 roku zespół Gotthard wydawał swą pierwszą akustyczną płytę „Defrosted”, nawet niektórzy członkowie tej szwajcarskiej formacji nie byli do końca przekonani co do słuszności tego kroku. Jeden z założycieli zespołu, gitarzysta Leo Leoni, obawiał się, że wydanie tego krążka przyniesie zespołowi więcej strat, niż korzyści – sądził bowiem, że przyzwyczajeni do ostrego, hard rockowego grania fani nie zaakceptują lżejszego, „pozbawionego prądu”, oblicza grupy.

Tymczasem stała się rzecz przeciwna: album „Defrosted” w zaledwie trzy miesiące od premiery pokrył się podwójną platyną i okazał się kamieniem milowym, który sprawił, że Gotthard zaczął być postrzegany jako najlepszy szwajcarski muzyczny towar eksportowy. Wprawdzie w Polsce twórczość tego zespołu nigdy nie zyskała tylu fanów, co choćby u naszych zachodnich czy południowych sąsiadów (Niemcy i Czesi naprawdę szaleją za Gotthardem!), ale jednak liczby mówią same za siebie – w końcu mówimy o formacji mającej na koncie 16 albumów o statusie „numeru 1”, które sprzedały się w łącznej liczbie ponad trzech milionów egzemplarzy, mnóstwo nagród i grubo ponad 2000 koncertów zagranych na całym świecie!

Biorąc pod uwagę, że wszystkie wymienione wyżej sukcesy zaczęły się właśnie od wydania albumu „Defrosted”, nie powinno dziwić, iż nawet sceptycznie podchodzący do jego wydania Leo Leoni dość szybko przyznał się do błędu i zaczął rozważać nagranie jego kontynuacji. Do realizacji tego projektu doszło jednak dopiero teraz, ponad dwie dekady od premiery „jedynki”, na co niewątpliwie wpływ miała wstrząsająca śmierć charyzmatycznego wokalisty Gottharda, Steve’a Lee, latem 2010 roku. Tragedia ta wymusiła na zespole znalezienie nowego frontmana, którym został pochodzący z Australii Nic Maeder. Chociaż zaskakująco szybko zintegrował się on ze starymi członkami grupy, to jednak musiało upłynąć kilka lat, nim zdecydowano się na powrót do odłożonej do szuflady koncepcji akustycznego krążka. Wreszcie, w marcu 2018 roku – 7 lat po tym, jak Maeder dołączył do Gottharda – zespół wyruszył w akustyczną trasę po Niemczech i Szwajcarii, której cel był oczywisty: zebranie materiału na album „Defrosted 2”.

Koncerty te okazały się ogromnym sukcesem i dostarczyły tyle świetnej jakości nagrań, że ostatecznie na „Defrosted 2” musiało znaleźć się miejsce aż dla dwudziestu czterech utworów. Dwadzieścia z nich to piosenki stanowiące przekrojową podróż przed ćwierć wieku działalności Gottharda – 8 nagranych pierwotnie jeszcze z nieodżałowanej pamięci Steve’m na wokalu i 12, których współautorem był już Nic. Kolejne dwa to covery Deep Purple: „Hush”, będący od lat stałym punktem setlisty Szwajcarów, oraz brawurowa wersja „Smoke On The Water”, którą po raz pierwszy zagrali dopiero podczas tej trasy. Wydawnictwo uzupełniają dwa absolutnie nowe, nagrane w studiu w Lugano kawałki – dynamiczny, niemalże imprezowy „Bye Bye Caroline” z gościnnym udziałem Francisa Rossiego z legendarnego Status Quo, oraz poruszająca, pełna emocji ballada „What I Wouldn’t Give”. Ten ostatni numer to zdecydowanie jeden z najlepszych utworów Gottharda w erze Maedera – muszę wszak zauważyć, że jeszcze lepiej, niż w zamieszczonej na albumie akustycznej wersji, brzmi on w teledyskowym wydaniu „z dodatkiem prądu”.

Przyznać się muszę, że choć z twórczością Gottharda obcuję już od 2005 roku, to dopiero kilka miesięcy temu po raz pierwszy udało mi się zobaczyć ten zespół na żywo – a i to tylko dlatego, że niespodziewanie to właśnie Gotthard został wybrany na gościa specjalnego praskiego koncertu The Rolling Stones, na który i tak się wybierałem. Zawsze, gdy chcę jechać ich zobaczyć do Niemiec, coś staje na przeszkodzie! „Defrosted 2” przynajmniej częściowo wynagradza mi jednak te wszystkie opuszczone występy – dawno nie miałem styczności z albumem, który równie dobrze oddawałby atmosferę koncertu na żywo. Od pierwszych dźwięków otwierającego zestaw kawałka „Miss Me” da się wyczuć niesamowitą chemię – i to nie tylko między samymi członkami zespołu, ale również między nimi a biorącą udział w nagraniach publicznością. Nic Maeder, Leo Leoni, Freddy Scherer, Marc Lynn i Hena Habegger, wsparci jeszcze przez grono dodatkowych muzyków (w tym zaprzyjaźnionych z zespołem Andy’ego Pupato i Ernesto Ghezziego), zrobili wszystko, by widzowie marcowych koncertów i słuchacze „Defrosted 2” poczuli się jak w domu. Z każdej kolejnej piosenki bije radość, którą członkom Gottharda ewidentnie sprawiały te występy.

Klasą sam dla siebie jest tutaj Nic Maeder. Chociaż w sercach większości fanów zespołu zapewne nigdy nie zajmie on miejsca zwolnionego przez nieodżałowanej pamięci Steve’a i będą oni kręcić nosem na kierunek, jaki obrał Gotthard po zmianie wokalisty – to na „Defrosted 2” aktualny frontman grupy udowodnił, że jednak jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Szczególnie imponująco wypadł oczywiście w „swoich” piosenkach (porywająca wersja „Tequila Symphony No. 5” z kwartetem smyczkowym w tle, czy pełne energii „Feel What I Feel” i „Starlight”), jednak z utworami swojego poprzednika poradził sobie niewiele gorzej (tu z kolei warto wyróżnić „Lift U Up” i „Anytime, Anywhere”, w których fantastycznie wsparły go chórzystki Maram El Dsoki i Barbara Comi). Abstrahując od walorów czysto wokalnych, wrażenie robi także sposób, w jaki Maeder potrafi porwać za sobą publiczność. Entuzjazm, z jakim Nic wychodzi na scenę, jest zaraźliwy i przenosi się nie tylko na kolegów z zespołu, z którymi uwielbia się przekomarzać, ale też na obecnych na koncercie fanów. A skoro ten pozytywny nastrój potrafi udzielić się nawet osobie, która jedynie słucha zapisu występu – to znaczy, że mamy do czynienia z artystą, co się zowie!

Jest na „Defrosted 2” tylko jedna rzecz, która mi lekko zgrzyta – mianowicie dobór piosenek. Nawet nie chodzi o to, że w zestawie znalazły się słabe utwory – wręcz przeciwnie, mamy tu praktycznie same Gotthardowe hity. Gdy jednak weźmiemy do ręki pierwszy „Defrosted” i porównamy jego tracklistę z wydaną właśnie kontynuacją, okaże się, że aż sześć numerów się powtarza. Jestem oczywiście świadom, że „Out On My Own”, „Sweet Little Rock 'N' Roller”, „Hush”, Mountain Mama”, „One Life, One Soul” i „Sister Moon” od dekad należą do koncertowego kanonu zespołu i trudno sobie bez nich wyobrazić setlistę. Wydaje się wszakże, że na potrzeby „Defrosted 2” Gotthard mógł pokusić się o przygotowanie zestawu nie zawierającego tych samych kawałków, co „jedynka” – tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę, że w ostatecznej trackliście zabrakło choćby jednego utworu z tak świetnych krążków, jak „Domino Effect” i „Need To Believe” (nie mówiąc już o licznych innych wartych uwagi numerach...)! Nie, żeby mi to naprawdę mocno przeszkadzało – po prostu mam wrażenie, że można było na sequelu kultowej płyty ciut lepiej wykorzystać „czas antenowy”, niż powtarzając motywy z pierwszej części. Mam jednak nadzieję, że w razie nagrywania ewentualnego „Defrosted 3”, panowie lepiej przemyślą te kwestię i pokuszą się o uwzględnienie kilku brakujących piosenek.

Tak czy owak, jeśli nawet miałem wcześniej obawy, czy koncepcja, która już raz przyniosła sukces, może sprawdzić się ponownie – to obecnie z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że wydanie krążka „Defrosted 2” okazało się świetnym ruchem muzyków Gottharda. Chociaż w ostatnich latach pojawiło się przynajmniej kilkanaście interesujących koncertówek, to jednak mało która pozostawiła po sobie równie pozytywne wrażenie, jak najnowsze dzieło szwajcarskiej formacji. „Defrosted 2” powinien przypaść do gustu zarówno długoletnim fanom Gottharda, jak i osobom, które dopiero zapoznają się z jego dyskografią – tym pierwszym jako świeży zbiór akustycznych wersji ulubionych piosenek zespołu, tym drugim zaś jako znakomity punkt wyjścia do eksploracji ponad 25-letniego dorobku grupy. Warto by było podsunąć ten album również polskim promotorom – może wreszcie któryś z nich doszedłby do wniosku, że warto umożliwić Gotthardowi występ w naszym kraju…? Czas na to najwyższy!

Gotthard – „Defrosted 2”
Premiera: 7 grudnia 2018
Wydawca: Nuclear Blast
Dystrybucja w Polsce: Mystic Production

Tracklista:

CD1:
01. Miss Me
02. Out On My Own
03. Bang
04. Sweet Little Rock 'N' Roller
05. Beautiful
06. Feel What I Feel
07. Hush
08. Remember It's Me
09. Stay With Me
10. Tequila Symphony No. 5
11. Mountain Mama

CD2:
01. Why
02. C'est La Vie
03. One Life, One Soul
04. Tell Me
05. Starlight
06. Sister Moon
07. Right On
08. Lift U Up
09. Heaven
10. Anytime, Anywhere
11. Smoke On The Water
12. Bye Bye Caroline (acoustic version)
13. What I Wouldn't Give (acoustic version)

***

TUTAJ dostępny jest nasz wywiad z gitarzystą Gottharda, Leo Leonim – polecamy lekturę!

Komentarze: