Nasza recenzja

El Mal Querer

Jeśli hasła "latynoska muzyka" i "flamenco" kojarzą wam się najwyżej z tuptającymi zmysłowo tancerkami, klimatami Jennifer Lopez i nieszczęsnym "Despacito", to album Rosali może być dla was szokiem. Daję sobie głowę uciąć, że pozytywnym.

Ale po kolei. Rosalia jest pochodzącą z Hiszpanii wokalistką, która w swojej twórczości - niewielkiej, bo "El mal querer" jest jej drugim studyjnym albumem - interpretuje po swojemu flamenco. O ile jednak na jej debiucie z 2017 roku było to bardzo surowe wręcz podejście do tego nurtu, tak "El mal querer" to istny ogień mariaży stylu Hiszpanów z nowoczesnymi patentami popu i r&b. Ogień, który wręcz rozpala słuchacza. Debiutancki album nawet w ojczyźnie przeszedł bez większego echa, zaś ten najnowszy - za sprawą nietuzinkowych klipów, które stały się wiralami - zadziwił branżę muzyczną na całym świecie.

Przede wszystkim, musicie się na tym albumie mocno skupić, bowiem zamiast zbioru przypadkowych piosenek, dostajemy kompletną historię - tutaj jest ona oparta na średniowiecznym dramacie o toksycznej relacji. Ale nie trzeba rozumieć słów wyśpiewywanych przez Rosalię, by dać się wciągnąć w tę opowieść. Jeśli by szukać jakiegoś punktu zaczepnego do brzmienia całości, to wybrałbym singlowe "Malamente", do którego ktoś ukuł bardzo trafne stwierdzenie: tak brzmiałaby Rihanna, gdyby była Latynoską. Jest to album pełen brzmień flamenco, ale skrojonych produkcyjnie pod słuchacza radiowego. W erze, gdy muzyka dąży do bycia coraz bardziej uniwersalną, takie posunięcie jest ryzykowne. Tutaj działa ono niesamowicie dobrze. Ale jak powszechnie wiadomo, diabeł tkwi w szczegółach. Za jednym razem jest to tło złożone z warkotu silników ("De aquí no sales"), potem samplowanie Justina Timberlake'a ("Bagdad", gdzie każdy słuchacz rozpozna legendarne "Cry Me a River"), gdzieś chyba słyszałem dźwięki tłuczonego szkła, a potem mamy robienie instrumentalu z własnych chórków ("A ningun hombre"). Czegoś takiego mocno mi brakowało w dzisiejszym popie. A skoro już napomknąłem o głosie - to wokal Rosalii jest tu poprowadzony niczym instrument i poskładany w niecodzienny sposób. Kilka różnych technik - melodyjny zaśpiew, krzyk, rapowanka - poskładane są tu czasami niczym mozaika ("Maldicion") i przedstawiają nam artystkę w pełnej krasie.

Należy mocno tutaj pogratulować Rosalii, że udała się jej piękna sztuka pozostania sobą przy jednoczesnym braniu garściami z nowoczesnych patentów list przebojów. Pozostaje trzymać kciuki, by "El mal querer" nie zostało jednorazową ciekawostką, a przed Rosalią stanie wielka kariera. Na razie, na swój album zaprosił ją James Blake i krążą plotki o współpracy z Arcą. Może doczekaliśmy się hiszpańskiej odpowiedzi na Bjork?

Tracklista:

1. Malamente (Cap.1: Augurio)   
2. Que No Salga La Luna (Cap.2: Boda)   
3. Pienso En Tu Mirá (Cap.3: Celos)   
4. De Aquí No Sales (Cap.4: Disputa)   
5. Reniego (Cap.5: Lamento)   
6. Preso (Cap.6: Clausura)   
7. Bagdad (Cap.7: Liturgia)   
8. Di Mi Nombre (Cap.8: Éxtasis)   
9. Nana (Cap.9: Concepción)   
10. Maldición (Cap.10: Cordura)   
11. A Ningún Hombre (Cap.11: Poder)

Komentarze: