Nasza recenzja

Volume 1

Śląska kapela Last Of The Crown po niespełna roku swojej działalności, zadebiutowała premierowym albumem „Volume 1”. Choć wydawcnictwo ukazało się stosunkowo szybko, to bez wątpienia należy je uznać za bardzo udany debiut.

„Volume 1” to niezwykle różnorodne zestawienie ośmiu pełnych energii, swobody i kreatywności utworów, które brzmią w pełni profesjonalnie i … światowo. Mam wrażenie, że słuchacze po usłyszeniu albumu nie będą w stanie uwierzyć, że to dopiero pierwszy wspólny album muzyków. Krążek w całości obraca się wokół metalcorowych dźwięków, jednak zaszufladkowanie utworów tylko i wyłącznie do wspomnianego gatunku muzycznego byłoby zdecydowanie krzywdzące dla twórców. Dlaczego? Otóż choć metalcore utrzymuje wydawnictwo w skrupulatnie wytyczonych torach, to kompletnie odjazdowe i zaskakujące są wszelkie rozgałęzienia i zaczerpnięcia z muzyki progresywnej. I to właśnie te elementy powodują, że silnie rozbudowane aranżacyjnie utwory brzmią kompletnie niebanalnie. Niezliczona jest ilość mięsistych solówek gitarowych, które pojawiają się w wszystkich kompozycjach – gitary hipnotyzują, momentami zabierają w szalony, buntowniczy świat, a innym razem pozwalają na chwilę relaksu. Adekwatnie tak samo wygląda sytuacja wokalu, który w mgnieniu oka zmienia się z potężnego, charyzmatycznego ryku w melodyjny, momentami wręcz subtelny śpiew. „Volume 1” tworzy zupełnie inny świat w którym przenikają się wzajemnie różnorodne dźwięki, a głos wokalisty i genialne gitary współgrają ze sobą jak gdyby tworzyły nierozerwalny związek od kilkudziesięciu lat. Długo się zastanawiałem czy w sytuacji gdy każdy kolejny z zaprezentowanych utworów tworzy swój niepowtarzalnie barwny świat, warto wyróżniać jakikolwiek z nich. Nie mogłem się jednak oprzeć możliwości by wspomnieć o „Lost Detail” – kompozycji perfekcyjnej w każdym calu. A najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że utwór trwa zaledwie dwie minuty i szesnaście sekund. Niebywałe, że w tak którkim czasie udało się pokazać tak wiele kreatywnych zabiegów muzycznych – zapadające w głowie solówki, potężne uderzenia perkusyjne, growl, a także melodyjny lecz rasowy śpiew.

Nie spodziewałem się tak dobrego wydawnictwa po zespole o którego istnieniu do wczoraj nie słyszałem. Polecam z czystym sumieniem, krążek jest do kupienia poprzez bezpośredni kontakt z zespołem, ale istnieje także możliwość odsłuchania wydawnictwa w popularnych serwisach streamingowych. A więc do boju! Nie czekajcie, bo możecie sporo przegapić.

Lista utworów
1. Disorder Times
2. Cyberlock
3. Failures/Creators
4. Lost Detail
5. New Era’s Dawn
6. Conclusion
7. Priceless
8. Unlimited Greed

Komentarze: