Nasza recenzja

Idylla

Wielobarwność i różnorodność brzmienia - to wizytówka i zarazem znak rozpoznawczy radomskiej formacji Alicetea, która to od dobrych kilku lat miło zaskakuje nas swoją szeroką wizją postrzegania muzyki. Nie inaczej jest i w przypadku najnowszej i zarazem trzeciej już płyty w dorobku zespołu - albumu pt. "Idylla", który to oferuje nam sobą pokaźny zestaw 14 intrygujących kompozycji spod znaku mieszanki rocka, reggae, funky i elektroniki!

Zgodnie z powyższym wstępem, płyta ta oferuje nam sobą bardzo szerokie spojrzenie na współczesną muzykę rozrywkową, które to obejmuje zarówno mocne, energiczne i żywiołowe propozycje z rockową werwą, jak i też refleksyjne, spokojne i często poruszające nas sobą utwory, predysponujące do miana ballad. Gdzieś pomiędzy tym unosi się tu również duch lekkości i wolności reggae'owej natury, która także tworzy wyjątkowy klimat tego krążka. Muzyczne jest bogato - począwszy od gitar, perkusji i basu, poprzez świetne klawisze, a na trąbce i puzonie, skończywszy. To bogactwo instrumentów przekłada się także na bogactwo brzmienia, które poddane inteligentnym i pomysłowym aranżacjom, jak i też świetnie zrealizowane przed duet Piotra Matysiaka i Marcina Limka, daje znakomity efekt finalny!

Tej przyjemnej i nieszablonowej muzyki, dopełnia tu także równie intrygująca warstwa wokalna w wydaniu frontmana grupy - Daniela "Adama III" Adamczyka. Dysponuje on naprawdę ciekawą barwą głosu, która oscyluje gdzieś pomiędzy mocą i łagodnością, sprawdzając się idealnie właśnie w tej brzmieniowej mieszance muzycznej, jaką gra Alicetea. I to, co bo by mogło wydawać się trudnym zadaniem - tj. umiejętność wokalnego odnalezienia się w tak różnorodnej stylistce gatunkowej, przychodzi mu z łatwością i lekkością. I to też słychać na tej płycie, która także i w kontekście wokalnym, wydaje się być jak najbardziej naturalną, szczerą i pozbawioną jakiejkolwiek "napinki".

Ważną stronę albumu tworzą z pewnością także i teksty, jakie tu słyszymy. Te - nawiązując do tytułu płyty, opowiadają w głównej mierze o idylli naszego życia, której to pragniemy uświadczyć tak bardzo, że przymykamy oczy na to, co tylko nie pasuje do tego obrazu szczęścia i piękna... To teksty o życiu, emocjach i międzyludzkich relacjach, podane nam tu czasami ze szczypta humoru i ironii, czasami zaś bardziej na poważnie. Za każdym razem jest jednak ciekawie, co tylko świadczy o wartości i jakości warstwy tekstowej tego albumu.

Wśród zawartych tu 14 propozycji, warto wyróżnić w szczególny sposób kilka naprawdę znakomitych utworów.

I tak do tego grona należy zaliczyć z  pewnością otwierającą płytę, bardzo żywiołową w warstwie brzmieniowej, fajnie zaśpiewaną, niosącą wielką porcję dobrej energii oraz opartą na przebojowym refrenie kompozycję pt. "Ten stan".

Równie ciekawie jawi się tu także tytułowa ballada - "Idylla", która zaprasza nas do świata klimatycznych dźwięków, przejmującego wokalu, jak i też wreszcie mądrego i dającego do myślenia tekstu. Wielki plus za gitarowe partie w końcówce utworu!

Miłośników klasycznego reggae'owego brzmienia, oczaruje zaś z pewnością bardzo kołysząca, wypełniona świetnym brzmieniem instrumentów dętych i oczywiście jak najbardziej optymistyczna w swym tekście piosenka pt. "Korzenie", której można słuchać w nieskończoność...

Z kolei energię - i to tę raczej spod rockowej gwiazdy, znajdziemy w dynamicznym, fajnie zagranym i wpadającym  w ucho za sprawą swojego refrenu numerze pt. "Stój!", przy którym to nie sposób usiedzieć w miejscu.

Podobnie pokaźną porcję energii i dobrych emocji niesie nam sobą także żywiołowy, pędzący do przodu w warstwie wokalnej, a następnie zwalniający na czas pięknych trąbkowych solówek kawałek pt. "Meskalina (jedynki i zera)", który ma w sobie to coś, co sprawia, że lubimy go od pierwszych dźwięków.

Nie sposób nie wspomnieć tu również o świetnym, idealnie reprezentującym sobą muzyczną różnorodność tej płyty, a do tego dobrze zaśpiewanym i opatrzonym ważnym tekstem utworze pt. "Lulu", który to chyba w mej subiektywnej ocenie, stanowi najlepszy punkt tego albumu!

Reasumując - album "Idylla" to bardzo intrygująca, stojąca na wysokim poziomie i co najważniejsze - wielowymiarowa odsłona twórczości zespołu Alicetea. Odsłona, która z pewnością w pełni usatysfakcjonuje wiernych fanów, a być może też i przekona do radomskiego bandu także i nowo grono odbiorców, które doceni inteligencję, otwartość i nowoczesność wizji muzyki, jaka to przyświeca członkom tego zespołu. To idealny album na poprawę humoru, nastroju i samopoczucia, ale przy tym też i zachęcający nas do przemyśleń i refleksji nad tym, jak dziś żyjemy. Polecam - naprawdę warto!

Lista utworów:

1. Ten stan
2. Raguz
3. Idylla
4. Banksy
5. Korzenie
6. Zrób to
7. Szukam Cię
8. Stój!
9. Jeszcze wiem
10. Spalmy to miasto
11. Meskalina (Jedynki i zera)
12. Aberracja DNA
13. Lulu
14. Metafora na m2 (Raguz version)

Komentarze: