Nasza recenzja

Fading Days

Tak różnorodnej bomby energetycznej dawno nie przestawialiśmy na łamach naszego portalu. Młody krakowski zespół Whitewhale w październiku ubiegłego roku zaprezentował swój debiutancki album studyjny zatytułowany „Fading Days”. Trzeba przyznać, że twórcza wena członków zespołu natchnęła ich niezykle szybko, gdyż kapela powstała niespełna rok temu. A jaką muzykę zaserwował nam nowy zespół na polskiej scenie muzycznej? Absolutnie nie odważę się w jakikolwiek sposób szufladkować dźwięków jakie wydobywają się z odbiornika po uruchomieniu krążka. Nie ulega wątpliwości, iż jest to wypadkowa bardzo wielu różnorodnych zainteresowań i inspiracji wszystkich muzyków wchodzących w skład kapeli. Chociaż wydawać się może, że w takim przypadku powstać może tylko i wyłącznie nic nie znacząca papka, to jeśli w ten sposób pomyśleliście o Whitewhale, jesteście w głębokim błędzie!

Wśród dziesięciu zaprezentowanych utworów, jedynie dwa wykonane zostały w języku polskim. Nie ma to jednak większego znaczenia, gdyż głos wokalisty zarówno po angielsku, jak i w języku ojczystym brzmi bardzo barwnie i charakterystycznie. W wszystkich utworach usłyszymy ostry krzyk Bartłomieja Gąsiorka, który posiada wielką zaletę w postaci umiejętności przekazywania wyrazistych emocji – rozżalenie, złość i swoisty bunt. Można odczuć, że wyśpiewywane, wykrzyczane słowa są dla wokalisty niezwykle istotne. Czysty śpiew został ograniczony do totalnego minimum. Jedynie w kilku utworach usłyszymy czysty wokal Bartłomieja Gąsiorka (np. Didaster). Zwracając uwagę na konwencję i różnorodność całego wydawnicta, mam wrażenie, że nie zaszkodziłoby gdyby wspominanych elemetów pojawiło się choćby minimalnie więcej. Otrzymujemy ścianę charyzmatycznego i jakże barwnego krzyku, ale wszelkie urozmaicenia w tym przypadku również odgrywałyby skuteczną rolę urozmaicenia i zaskoczenia słuchacza.

Pod względem muzycznym Whitewhale brzmi jak gdyby był obecny na polskiej scenie muzycznej od wielu lat. Słyszalne doświadczenie i świadomość muzyczna instrumentalistów tworzą bardzo pozytywne wrażenie. Różnorodność o której wspominałem kilkukrotnie, z jednej strony jest wielką zaletą tego krążka, jednak z drugiej strony można się też zastanawiać, czy zespół nie nie jest na etapie poszukiwania swojej własnej tożsamości stylistycznej. Choć oceniając całość albumu, bardziej przychylam się do stwierdzenia, że jest to próba znalezienia jedynego w swoim rodzaju przekazu i emocji, które staną się znakiem rozpoznawczym krakowskiej kapeli. Metalcore, rock i nowoczesna alternatywa stają się wizytówką Whitewhale i warto by muzycy nadal podążali drogą wytyczoną na swoim debiutanckim albumie!

Jakie utwory zasługują na szczególne uznanie? Nie sposób podzielić „Fading Days” na lepsze i gorsze utwory, gdyż wysoki i równy poziom wydawnictwa utrzymywany jest od pierwszej do ostatniej sekundy. Na duże uznanie zasługuje jednak jeden z dwóch polskojęzycznych numerów – „Pustka”. Nieszablonowe trzymanie słuchacza w napięciu, zwolnienia i ponowne przystąpienie do ostrej jazdy, a także pełen emocji i wyjątkowego przekazu głos wokalisty tworzą utwór, który znajdzie swoje miejsce w sercach fanów.

Lista utworów
1. Selfish
2. Purpose
3. Disaster
4. Broken Promises
5. Tu i teraz
6. Doubt
7. Worth
8. Pustka
9. Twisted
10. Indifference

Komentarze: