Nasza recenzja

Feral Roots

Po raz kolejny przekonałem się o tym, że muzyka rockowa pomimo upływu lat, nadal ma się bardzo dobrze. W głębokim błędzie są wszyscy Ci którzy wieszczyli i nadal wiesczą jej koniec.Coraz częściej mam wrażenie, że jest zupełnie inaczej, a słuchacze poszukują ambitnej muzyki, kompletnie oderwanej od przesłodzonej, popowej papki. To ewidentny zwrot w kierunku emocji i dźwięków, które zadziwiają swoją nieszablonowością i kreatywnością. Idealnym tego przykładem jest kalifornijski zespół Rival Sons.

Muzycy przed miesiącem wydali swój szósty album studyjny, który w dużej mierze nawiązuje do dotyczasowego dorobku kapeli. Pozwolę sobie wyjątkowo rozpocząć od tego co  niestety wyróżnia się na krążku w negatywny sposób – choć od razu zaznaczam, nie jest to aż tak ogromne przewinienie, by w jakiś szczególny sposób zaburzało jakość całego wydawnictwa. Nie sposób jednak nie wspomnieć o kilku akcentach, które nijak mają się do genialnej muzyki jaką tworzą panowie z Rival Sons. Mowa tutaj o zdecydowanie najsłabszym utworze na wydawnictwie - „All Directions”. Kompozycja kompletnie nie pasuje do atmosfery jaką wytwarzają muzycy za pomocą swoich dźwięków. Przekoloryzowana piosenka, momentami pachnąca bezbarwnym popem pokazuje, że nawet tak świetni muzycy od czasu do czasu potrafią coś najzwyczajniej na świecie spieprzyć. Ale nie ma sensu znęcać się nad zespołem za jeden niewypał, w sytuacji gdy poza nim otrzymujemy jeszcze dziesięć świetnych utworów, które warto przesłuchać – nie raz, nie dwa, a wielokrotnie! Krążek rozpoczyna się rock and rollowym „Do Your Worst” w którym słyszalne są odniesienia i inspiracje muzyką lat 70. i 80. Surowe, szorstkie riffy, powolne, wręcz walcowate tempo i przebojowy refren idealnie nadający się do wspólnego śpiewania podczas koncertów – to wszystko powoduje, ze Rival Sons ugruntowuje swoją coraz silniejszą pozycję na światowym rynku muzycznym.

Równie dobrze wypadają także pozostałe utwory, jak choćby: drapieżny „Back In The Woods”, rozpoczynający się akustycznymi dźwiękami „Look Away”, nasycony potężnymi bębnami „Sugar on the Bone”, czy klimatyczny „Stood By Me”. Wszystkie zaprezentowane utwory spajają liczne solówki gitarowe genialnego Scotta Holidaya, a także barwny, mięsisty, charyzmatyczny i zmieniający nastrój wokal Jaya Buchanana.

Panowie pomimo jednego nieudanego utworu, wracają po dwóch latach z kolejnym świetnym albumem. To jest jeden z tych krążków do których ma się ochotę wielokrotnie wracać. Energetyczne riffy i często melancholijne rytmy czerpiące pełnymi garściami z klasyki rocka, hard rocka i bluesa, zapadają na długo w pamięci. Pozostało życzyć powodzenia, by Rival Sons wypłynął na szerokie wody. Muzycy bez wątpienia zasługują by stanąć na największych scenach na świecie.

Lista utworów
1. Do Your Worst
2. Sugar on the Bone
3. Back In The Woods
4. Look Away
5. Feral Roots
6. Too Bad
7. Stood By Me
8. Imperial Joy
9. All Directions
10. End of Forever
11. Shooting Stars

Komentarze: