Nasza recenzja

From The Vault: No Security – San Jose 1999

Czy może być coś lepszego, niż koncert The Rolling Stones? Tak – dwa koncerty The Rolling Stones! Takim właśnie podejściem, które z niżej podpisanym dzielą zapewne setki, jeśli nie tysiące fanów najstarszego zespołu świata, zdaje się w ostatnich latach kierować również odpowiadająca za koncertowe wydawnictwa Stonesów firma Eagle Rock Entertainment. Wytwórnia ta, będąca de facto oddziałem Universal Music, ostatnio wypuszcza co roku przynajmniej po dwie pozycje zawierające kolejne fantastyczne występy z bogatego archiwum The Rolling Stones. Nie inaczej było i w minionym roku: jeszcze przed wydanym z wielką pompą „Voodoo Lounge Uncut”, prezentującym szerokiej publiczności legendarny koncert z Miami z 1994 roku, na półkach sklepowych pojawiło się nieco mniej rozreklamowane, lecz równie ciekawe wydawnictwo – „From The Vault: No Security – San Jose 1999”.

Seria „From The Vault” (w dosłownym tłumaczeniu „Z krypty”) wśród fanów Stonesów cieszy się kultowym statusem – w jej ramach wydawane są bowiem zapisy występów z różnych względów wyjątkowych, wyróżniających się czymś na tle setek koncertów, jakie Mick, Keith i spółka zagrali na przestrzeni bez mała sześciu dekad swej działalności. Nie inaczej jest i w przypadku występu, który odbył się w kwietniu 1999 roku w ramach trasy No Security Tour. Po poprzednim, światowym tournee pod nazwą Bridges To Babylon Tour, podczas którego zespół grał niejednokrotnie przed ponad stutysięczną publicznością, tym razem legendarni muzycy postawili na dużo mniejsze areny, mogące pomieścić około 20-30 tysięcy widzów. W zaprezentowanym w ramach najnowszej części serii „From The Vault” koncercie w San Jose wzięło wprawdzie udział nieco więcej, bo 33 tysiące osób – ale i tak można powiedzieć, że występ odbył się w dość kameralnych, jak na The Rolling Stones, warunkach!

Im mniejsza arena, tym mniej miejsca na scenie – co, jak łatwo zauważyć w wersji video tej koncertówki, znalazło odzwierciedlenie także w oprawie całego występu. O ile koncerty Stonesów kojarzą się zwykle z ogromnymi scenami i dziesiątkami efektów specjalnych – o tyle podczas No Security Tour było zdecydowanie skromniej. Miało to tę dobrą stronę, że muzyków i fanów dzielił znacznie mniejszy dystans, niż zwykle (co da się wychwycić w materiale z San Jose, gdzie Mick Jagger wielokrotnie przybija piątki z fanami), a uwaga widzów w jeszcze większym, niż zazwyczaj stopniu skoncentrowana była na samym zespole i prezentowanych przezeń utworach.

A było na czym się skupiać, ponieważ setlista koncertu była nadzwyczaj interesująca. Przede wszystkim, pojawiło się w niej kilka rzadziej granych kawałków – jak choćby pochodzące z kultowego krążka „Sticky Fingers” piosenki „Bitch” i „I Got The Blues”, a także „Respectable” i numer tytułowy z równie lubianej przez fanów płyty „Some Girls”. Z dzisiejszej perspektywy za rarytas wypada uznać również cover utworu „Route 66” Bobby’ego Troupa – o ile na samej trasie No Security Tour ten utwór, który otwierał zresztą debiutancki album Stonesów z 1964 roku, był stałym punktem setlisty, o tyle już w XXI wieku zagrany został zaledwie raz (podczas występu „dla wtajemniczonych”, który odbył się w paryskim klubie La Trabendo w październiku 2012 roku).

Nie mogło oczywiście zabraknąć również największych hitów zespołu – takich, jak choćby „Jumpin’ Jack Flash”, „Honky Tonk Women”, „Paint It Black, „Start Me Up” czy „Black Sugar”. Fani zostali również uraczeni zestawem wciąż świeżych w tamtym czasie utworów – takich, jak choćby pochodzący z wydanego 5 lat wcześniej „Voodoo Lounge” kawałek „You Got Me Rocking” czy „Saint Of Me” i mroczny „Out Of Control”, opublikowane pierwotnie na krążku „Bridges To Babylon” z 1997 roku. Parę chwil przed mikrofonem, jak to zwykle bywa, otrzymał również gitarzysta Keith Richards, który z typowym dla siebie zawadiackim wdziękiem odśpiewał dla zgromadzonej w San Jose Arena publiki utwory „You Got The Silver” i „Before They Make Me Run”.

Zdumienie wzbudza za to z pewnością brak w setliście bodaj największego hitu w dorobku The Rolling Stones – nieśmiertelnego „(I Can’t Get No) Satisfaction”. Chociaż jednak z dzisiejszej perspektywy trudno wyobrazić sobie koncert Stonesów bez tego przeboju, podczas No Security Tour nie było to niczym niezwykłym – tę piosenkę fani w 1999 roku usłyszeli jedynie w trakcie 8 europejskich koncertów, które odbyły się w ramach tej trasy. Amerykańscy fani tej… satysfakcji natomiast nie doznali ani razu – warto sobie jednak zadać pytanie, czy to aby na pewno źle? Moim zdaniem, wręcz przeciwnie. Często zarzuca się artystom, że w kółko grają na koncertach jedne i te same piosenki – Stonesi wyrzucając z seta „(I Can’t Get No) Satisfaction” pokazali tylko, że wbrew twierdzeniom krytyków, ich wkład w muzykę nie sprowadza się li tylko do tej jednej piosenki, gdyż ich dyskografia wypełniona jest dziesiątkami równie wspaniałych kawałków, z których można ułożyć równie fantastyczny zestaw koncertowy. Aż szkoda, że nie poszli tym tropem w ostatnich latach – fani zaliczający w trakcie jednej trasy po kilka koncertów (w tym niżej podpisany) zapewne pialiby z zachwytu, mogąc usłyszeć co wieczór inną, pełną niespodzianek setlistę!

Wracając do koncertu z San Jose – skoro nie było „(I Can’t Get No) Satisfaction”, trzeba było znaleźć inny hit nadający się na zamknięcie seta. Padło na „Sympathy For The Devil” – i trzeba przyznać, że był to znakomity wybór. W wersji z No Security Tour ten kawałek brzmi tak ekscytująco, jak bodaj nigdy wcześniej i nigdy później: fortepianowe, perkusyjne i gitarowe popisy splatają się przez bite 9 minut wokół agresywnego wokalu Jaggera, którego przeciwieństwem jest wyrachowane solo Richardsa. Wykonanie „Sympathy For The Devil” z San Jose w pełni ucieleśnia tę dwoistość, która towarzyszy zespołowi przez całą jego historię, ukazując zarazem zasadnicze różnice między The Glimmer Twins: blichtr i mrok, jakimi chwilami epatuje Mick, stają tutaj naprzeciw wdziękowi i spokojowi, które biją z Keitha. I, jak zwykle przez te bez mała 60 dekad, fantastycznie się uzupełniają, sprawiając, że i w 1999 roku, i dziś, to właśnie The Rolling Stones wypada uznać za najlepszy rock’n’rollowy zespół świata. Macie co do tego jakieś wątpliwości? Obejrzyjcie lub przesłuchajcie „From The Vault: No Security – San Jose 1999” i przekonajcie się sami!

The Rolling Stones – „From The Vault: No Security – San Jose 1999”.
Wydawca: Eagle Rock Entertainment
Premiera: 13 lipca 2018

Tracklista:
1. Jumpin’ Jack Flash
2. Bitch
3. You Got Me Rocking
4. Respectable
5. Honky Tonk Woman
6. I Got The Blues
7. Saint Of Me
8. Some Girls
9. Paint It Black
10. You Got The Silver
11. Before They Make Me Run
12. Out Of Control
13. Route 66
14. Get Off Of My Cloud
15. Midnight Rambler
16. Tumbling Dice
17. It’s Only Rock ‘n’ Roll (But I Like It)
18. Start Me Up
19. Brown Sugar
20. Sympathy For The Devil

Wydawnictwo dostępne w formatach DVD, Blu-ray, DVD+2CD, 3LP oraz w wersji cyfrowej.

Komentarze: