Nasza recenzja

Lifeline

"LIFELINE" - pod tym tytułem kryje się długo wyczekiwana płyta polskiej formacji rockowej Afterload! Płyta, która po wydanej przed paru laty EP-ce, kilku intrygujących singlach  oraz ogromnej ilości koncertów zespołu, tak naprawdę mówi nam po raz pierwszy o tym, z jaką muzyką, z jaką jej wizją i pomysłem na jej tworzenie, mamy do czynienia. Po wysłuchaniu tego albumu znam już odpowiedzi na te wszystkie pytania, którymi to nie omieszkam podzielić się w poniższej recenzji...

Powstała w 2013 roku z inicjatywy Kamila Tyneckiego formacja, oferuje nam tą płytą spotkanie z mocnym rockiem, dopełnionym elementami metalu. Spotkanie, wypełnione dziewięcioma energicznymi kompozycjami, które opierają się na wyrazistych dźwiękach gitar, bębnów, czy też przestrojonego basu, tworzących wspólnie dynamiczną, ale też i zróżnicowaną całość. Zróżnicowaną w tym względzie, iż bardzo często ów mocne i przestrzenne brzmienie przechodzi płynnie w bardziej delikatne partie dźwiękowe, ustępujące po chwili oczywiście ponownie pola energii i mocy. To jest też najbardziej charakterystyczny znak rozpoznawczy tej płyty i tej muzyki zespołu Afterload.

Muzyki, skądinąd naprawdę inteligentnie i często zaskakująco zaaranżowanej, dopełnia tu wyrazisty wokal Kamila Tyneckiego, który dysponuje niskim, mocnym i odpowiednio zachrypniętym głosem. Głosem, który sprawdza się znakomicie tak w energicznych partiach refrenowych, jak i też bardziej statycznych zwrotkach, choć to jednak te najbardziej głośne i żywiołowe fragmenty tej płyty, wydają się ukazywać pełnię wokalnej mocy tego artysty. Z wokalem wiążą się także teksty tego albumu, które dzięki odpowiedniej ekspresji Kamila, brzmią naprawdę dobrze. A traktują one o ludzkim zagubieniu, poszukiwaniu prawdy oraz miejsca w świecie z jednej strony, z drugiej mimo wszystko też i o nadziei oraz wierze w to, że jutro przyniesie lepszy dzień. To anglojęzyczne teksty, które to prezentują się naprawdę ciekawie - tak pod kątem emocjonalnego przekazu, jak i warsztatu.

Album "Lifiline",  to zestaw charakternych, żywiołowych i utrzymanych w mocno rockowej stylistyce kompozycji, wśród których warto wyróżnić w szczególny sposób tych oto kilka propozycji.

Na początek mocna, dynamiczna, wypełniona przede wszystkim perkusyjnym rytmem, ale też i zaskakująca chwilami gitarowej łagodności  pozycja pt. "The Anchor Point", która całościowo przybiera bardzo przebojowy charakter.

Równie efektownie jawi się nam tu także utwór pt. "Find My Place", czyli spokojniejsza w zwrotkach, a uderzająca wielką mocą w refrenie kompozycja, w której największe wrażenie wywierają na nas gitarowe riffy, m.in. w gościnnym wydaniu Adama Dratha.

Inny charakter ma z pewnością kawałek pt. "Walk the Line", który przyjmuje tu zdecydowanie łagodniejszą, bardziej przebojową, by nie rzec nawet radiową formę, co stanowi komplement dla tej kompozycji. Tu z kolei gościnnie wspiera Afterload znany nam z zespołu Chemia - Łukasz Drapała!

Na wyróżnienie zasługuje tu z pewnością także bardzo solidny, świetnie zagrany, opatrzony w końcówce znakomitymi gitarowymi partiami i bardzo rytmiczny w swej konstrukcji numer pt. "What’s Done Is Done", w którym swój gościnny i cenny udział ma także Piotr „Voltan” Sikora.

W tym samym składzie powstał także zdecydowanie najspokojniejszy i najłagodniejszy utwór na całym albumie - "Let You Go", czyli rockowa ballada z przebojowym refrenem i magicznymi gitarowymi solówkami w końcówce!

Na koniec nie mógłbym nie wskazać tu także na świetną, zaskakującą i bardzo intrygującą interpretację znanego przeboju formacji Guano Apes - "Open Your Eyes", która w tym wydaniu przybiera mocną, rockową i bardzo gitarową formę ze znakomitym wokalem w roli głównej!

Niniejszy album formacji Afterload, oferuje nam sobą ciekawe i zajmujące spotkanie z mocną, rockową muzyką. Spotkanie, wypełnione przyjemnymi kompozycjami, doskonałym warsztatem instrumentalno-wokalnym, jak i nade wszystko wielką porcją energii, która bije z każdego z zawartych tu numerów. To klasyczne spojrzenie na ten nurt, dopełnione ciekawym motywem łączenie tego, co głośne i dynamiczne z tym, co łagodniejsze w swej dźwiękowej formie. Dzięki temu też całość materiału przybiera ciekawy efekt, a muzyka na tej płycie jest bardziej różnorodna i często nas sobą zaskakująca. To dobra płyta z fajnym pomysłem na muzykę, której to poznanie polecam każdemu sympatykowi mocniejszego grania w naszym rodzimym wydaniu!

Lista utworów:

1. The Anchor Point
2. Find My Place (feat. Adam Drath)
3. Walk the Line (feat. Łukasz ‘Luke’ Drapała)
4. Rise Above
5. What’s Done Is Done (feat. Piotr ‘Voltan’ Sikora)
6. From Twelve to Eleven
7. Let You Go (feat. Piotr ‘Voltan’ Sikora)
8. Beneath Your Feet
9. Open Your Eyes

Komentarze: