Nasza recenzja

Na czas

MARCIN SPENNER - wielu z nas pamięta zapewne osobę tego utalentowanego wokalisty z udziału w telewizyjnym talent show "X-Factor", gdy to przed siedmioma laty artysta ten zajął w finale drugie miejsce, ustępując pola jedynie Dawidowi Podsiadle. Ten sukces nie przełożył się jednak na rozwój kariery Marcina w tak oczywisty sposób, jak byśmy mogli przypuszczać. Otóż poświęcił się on wówczas zdobywaniu doświadczenia, szlifowaniu warsztatu i poszukiwaniu muzycznej drogi, którą chce podążać. Dziś wydaje się, że ją znalazł, gdyż oto mamy okazję poznać debiutancki album Marcina Spennera pt. "Na czas"!

Płyta ta oferuje nam sobą zestaw 12 intrygujących kompozycji spod znaku melodyjnego popu, które dopełnia porcja rockowej i bardzo charakternej nuty. To przebojowość z jednej strony, z drugiej zaś subtelność, łagodność i emocjonalność poruszającej ballady, która wypełnia tę płytę w stosunku "pół/pół", względem żywiołowych i energicznych numerów. Ciekawa i przyjemna linia melodyczna, wpadający w ucho refren, mocny głos Marcina oraz mądre i wypełnione emocjami teksty - to kwintesencja tego albumu, którego produkcją zajął się znany nam z formacji Kobong - Bogdan Kondracki.

Muzycznie rzecz ma się ciekawie, gdy oto uświadczymy tu klasycznego zestawu instrumentów z gitarami, basem, perkusją i klawiszami na czele, które to wspólnie tworzą bardzo przyjemną, inteligentną w kontekście aranżacyjnym i klimatyczną całość. Oczywiście, być może nie ma tu wielkich fajerwerków, ale jest duża solidność, którą warto docenić. Co ważne, współkompozytorem tej muzyki jest sam Marcin Spenner, co także warto podkreślić, doceniając tym samym talent, ale też i podejście do muzyki tego młodego artysty. Całościowo płyta ta prezentuje się dobrze, oferując nam z jednej strony dość spójny muzyczny świat, ale jednocześnie także i czyniąc każdy z tych 12 utworów na swój sposób nieco innym, co z kolei przekłada się wielobarwność tego albumu.

Jeśli chodzi o teksty na tej płycie, to z pewnością mają one w sobie to coś, co każe się w nie wsłuchiwać, analizować pod kątem przekazu, jak i po prostu cieszyć tym, co nam dają. To oczywiście przede wszystkim historie o miłości, związku kobiety i mężczyzny, czy też tęsknocie i samotności, które przybierają tu bardzo poetycką, wieloznaczną, a czasami wręcz i metafizyczną całość. Melancholia i smutek - te dwa odczucia wydają się dominować w tych mini opowieściach, w których to czasami można odnaleźć nadzieję i powiew optymizmu, ale naprawdę trzeba się mocno postarać, by to się nam udało. Z pewnością trzeba docenić ogrom pracy Karoliny Kozak - autorki tekstów na tę płytę, która dała nam tu wiele pięknych i ważnych słów...

I wreszcie warstwa wokalna, czyli głos Marcina. Otóż wsłuchując się w ten album, wyszukałem na Internecie archiwalne fragmenty występów tego wokalisty w telewizyjnym programie..., i na tej podstawie mogę stwierdzić, iż poczynił on w zakresie wokalnego warsztatu naprawdę wielkie postępy. To z jednej strony moc głosu - objawiająca się zwłaszcza w refrenach, jak i przede wszystkich bardzo rockowych numerach, z drugiej zaś delikatność, subtelność i emocjonalność przekazu, którą najlepiej słychać w balladach. Do tego warto wspomnieć o odpowiednio zachrypniętej barwie głosu, by moc powiedzieć, że mamy do czynienia z bardzo utalentowanym i doświadczonym już wokalistą.

Jak już wspominałem, na płycie tej znajdziemy 12 ciekawych kompozycji, które usatysfakcjonują tak miłośników bardziej lirycznych klimatów, jak i sympatyków dobrego, przebojowego popu. I tak oto tę pierwszą grupę słuchaczy powinny zaintrygować tu w szczególny sposób te oto pozycje: wzniosła, bardzo ciekawie skomponowana i opatrzona spektakularną partią refrenową kompozycja pt. "Lucy"; kolejno poruszający swym mądry tekstem, świetnie zaśpiewany i niezwykle klimatyczny utwór pt. "Milion"; dalej subtelna, znakomicie zaaranżowana i perfekcyjnie zagrana propozycja pt. "Jesteś"; czy też wreszcie klimatyczna ballada pt. "Gdy nienawiść przyjdzie", która zachwyca nas swoim mądrym i chyba też jednym z najbardziej poruszających tekstów na tym albumie...

Z koli fanów przebojowego brzmienia urzekną tu z pewnością te propozycje: żywiołowy w partiach refrenowych, zapadający w pamięci i ukazujący pełnię wokalnych możliwości Marcina utwór pt. "Zawieszony"; dalej lekki, ubrany w przyjemne popowe dźwięki i emanujący wokalną energią kawałek pt. "Poczekaj"; kolejno mocny, niemalże rockowy, wypełniony dźwiękami gitar i perkusji tytułowy numer na tej płycie - "Na czas"; następnie przebojowy, opatrzony porywającym refrenem i niosący sobą ważne przesłanie w tekście utwór pt. "Tu mam wszystko"; jak i też znakomita kompozycja pt. "Moskwa", czyli połączenie przebojowej muzyki z ciekawym tekstem oraz porcją dobrego wokalu.

Debiutancki album Marcina Spennera, to płyta która ma czym zaciekawić, zaintrygować i przekonać do tego, by poświęcić jej naprawdę wiele czasu i uwagi. Skłaniają nas do tego intrygujące kompozycje, solidne brzmienie, mądre i poruszające teksty, jak i wreszcie wokal Marcina, który naprawdę dysponuje dobrym głosem. A tak już całkiem najprościej rzecz ujmując, jest to przyjemna, ciekawa i dobrze wyprodukowana płyta z popowo-rockową muzyką rozrywkową, czyli coś z pozoru proste do wykonania, a tak naprawdę chyba najtrudniejsze spośród wszystkich obliczy muzycznej twórczości. Polecam - płyta "Na czas" to dobry wybór na przyjemny, muzyczny wieczór!

Lista utworów:

1. Nie chcę tak
2. Lucy (album version)
3. Zawieszony
4. Poczekaj
5. Help
6. Na czas
7. Milion
8. Jesteś
9. Revolution
10. Gdy nienawiść przejdzie
11. Tu mam wszystko (album version)
12. Moskwa (bonus track)

Komentarze: