Nasza recenzja

Żywioły

Czasami po prostu, mimo najszczerszych chęci, człowiek nie ma siły i musi sobie w trakcie słuchania powiedzieć wprost - tak, słucha się kiepskiej płyty. Wybaczcie, że piszę to już na wstępie, ale takie mam odczucia na temat debiutu niejakiego Al. L. Anonima.

O Al. L. Anonimie wiadomo niewiele. Nie pokazuje swej twarzy czy chociażby imienia, muzyk nie gra koncertów i nie udziela wywiadów (wręcz pisze, że tego nie planuje robić), a jego strona na FB ma obecnie mniej niż 70 like'ów. Wiadomo, każdy w tej branży zaczyna z poziomu zerowego. Grunt, to umieć przyciągnąć uwagę słuchacza i zainteresować go swoją muzyką, a nie tylko osobą. W przypadku Al. L. Anonima można się zainteresować... tylko czy to wychodzi na dobre?

Będę szczery. Naprawdę podszedłem do tej płyty z dobrymi chęciami, a im dalej w muzykę tym bardziej próbowałem znaleźć cokolwiek dobrego do opowiedzenia o tym, co usłyszałem na debiucie muzyka - "Żywiołach". Niestety, tak źle wyprodukowanego i zaaranżowanego materiału nie słyszałem już od dawna. Muzyk nagrał album w całości sam i chyba zabrakło kogoś, kto nad nim miałby jakąś pieczę i uporządkował jego pomysły. Dominują tutaj wszelakie gitary - elektryki i akustyki, a pod tym wszystkim jeszcze perkusja z automatu. Znam wiele płyt, gdzie takie połączenia brzmiały fantastycznie - ale nie tutaj. W tych kompozycjach zwyczajnie brakuje harmonii i ładu, a momentami mam wrażenie że twórca nie zmiksował płyty poprawnie.

Teksty i wokal to osobna para kaloszy... o ile się je zdoła zrozumieć. Zarówno spośród warstw efektów przykrywających głos muzyka (jeśli próbowalibyście po śpiewaniu zgadnąć jego tożsamość, to nijak wam się to nie uda), jak i warstwy tekstowej. Dla wielu będzie to wręcz grafomania i egzaltacja na poziomie gimnazjalisty, który postanowi napisać swoją pierwszą sagę fantasy (tak, dla mnie również...). Ale może trzeba mieć na to inny poziom wrażliwości, bo z nielicznych recenzji tej płyty wywnioskowałem, że są ludzie, którym się te teksty podobają. No cóż, podobno o gustach się nie dyskutuje.

Mimo wszystkiego co napisałem powyżej - życzę artyście powodzenia. Początki są najtrudniejsze, ma się wielokrotnie pod górkę, najmniejsza porażka na starcie potrafi zniechęcić. Kimkolwiek jesteś - nie poddawaj się. Mogłeś pierwszą szansę zmarnować - ale zawsze masz szansę na kolejny start.

Komentarze: