Nasza recenzja

What a Time to Be Alive

Tom Walker wpisuje się w modny ostatnio trend wokalisty-songwritera. Jego debiutancka płyta „What a Time to Be Alive” ukazała się 1 marca 2019 i spolaryzowała krytyków i fanów muzyka. Garścią zarzutów było to, że płyta jest zbyt przeprodukowana, nastawiona na czasy, w których została wypuszczona, a także ze względu na pewne podobieństwa do Eda Sheerana. Całość promuje, aż sześć singli, w tym hitowe „Leave a Light On” i akustyczne „Just You and I”.

„Angels” wita nas mocnym bitem w tle, a Tom pojawia się prawie od razu. „Now You’re Gone” nagrany został przy udziale młodziutkiej Zary Larsson, ale mogę zarzucić, że brzmi zbyt podobnie do obecnych radiowych hitów – brak czegoś dojrzalszego, być może nawet z rejonów pośród, których porusza się m.in. Bon Iver? Już bliższe tej formule jest „Blessing”, gdzie przebrzmiewa wokalna maniera Stinga. Absolutną pomyłką jest natomiast następne „Cry Out”. Na szczęście na lepsze tory album wraca prawie zaraz, a to za sprawą „Dominoes” i „Fade Away”. Jeśli lubimy „Just You and I” to znajdziemy ten utwór w dwóch wersjach: akustycznej i elektronicznej. Na płycie trafimy też na utwór „Walk Alone”, który był również singlem z płyty Rudimental „Toast to Our Differences”.

Podsumowując, należy przyznać, że „What a Time to Be Alive” nie jest złą płytą, chociaż brakuje jej też tego czegoś, być może więcej charakteru dodałoby wyrazistości i kropki nad „i”. Jeśli jednak lubicie albumy, które malują dźwiękiem i głosem wokalisty – sprawdźcie koniecznie! 

Tracklista:
1. Angels
2. Leave A Light On
3. Not Giving In
4. How Can You Sleep At Night
5. Now You're Gone (Feat. Zara Larsson)
6. My Way
7. Blessings
8. Cry Out
9. Dominoes
10. Fade Away
11. Just You And I (Acoustic)
12. The Show
13. Walk Alone (Rudimental)
14. Just You And I

Komentarze: