Nasza recenzja

MPD

"MPD"-  to tytuł najnowszego albumu cenionej w rockowym środowisku formacji ProAge, która po wielu rozmaitych perturbacjach i zmianach osobowych w  składzie, może wreszcie poświęcić się w pełni muzyce. Muzyce spod znaku progresywnego rocka z domieszką wielu innych nurtów, m.in.  na czele z elementami metalu. Nowy skład, nowa płyta i nowe muzyczne oblicze będzińskiej formacji - poznajmy je zatem!

Mariusz Filosek (wokalista zespołu) i jego koledzy zaoferowali nam tą płytą potężną dawkę mocnej, rockowej, a momentami wręcz hard rockowej muzyki w bardzo efektownym wydaniu. Muzyki, którą tworzą przede wszystkim wyraziste gitarowe riffy, energiczna perkusja, jak i coś zupełnie nowego - znakomite dźwięki organów Hammonda, które nie tylko wyróżniają tej album od poprzedniego krążka zespołu ("Odmienny stan rzeczywistości"), ale też czynią go niezwykle klimatycznym, przestrzennym w swej brzmieniowej formie i chyba też tak bardzo udanym. Na plus można zaliczyć tu także ciekawe rozwiązania aranżacyjne, które niejednokrotnie nadają danej kompozycji wielowymiarowości i spektakularności.

Tej naprawdę intrygującej muzyki dopełnia nie mniej barwna warstwa tekstowa płyty, na którą to składają się ciekawe, poetyckie i niejednoznaczne w swym przekazie opowieści o człowieku, jego życiu i wszystkim tym, co je wypełnia. To odważna, często wielce metaforyczna i sięgająca po wysublimowane środki językowa poezja, która to jednak idealnie łączy się z tą wysmakowaną muzyką, jak i też oddaje charakter i naturę tego albumu. Z pewnością efekt ten nie byłby tak udany, gdyby nie wokalna ekspresja Mariusza Filoska, który co prawda być może nie dysponuje nad wyraz czystym i stojącym na wysokim poziomie warsztatowym głosem, ale za to potrafi oddawać on swym śpiewem emocje, a to w rockowej muzyce było i zawsze będzie najważniejsze.

Na płycie tej znajdziemy pokaźny zestaw 13 kompozycji, wśród których nie zabrakło także i kilku instrumentalnych ekspresji, dopełniających sobą tę muzyczną opowieść. W mej ocenie na szczególne wyróżnienie zasługuje tych oto kilka propozycji:

Otwierająca album, wypełniona znakomitą porcją gitarowych i organowych dźwięków, ciekawie zaaranżowana i przebojowa w swym kształcie kompozycja pt. "Przebudzenie", która od razu mówi nam wiele o tym, jaka jest ta płyta.

Nie mniej intrygującą propozycją jest tu także zdecydowanie bardziej łagodna, metafizyczna w kontekście muzycznego brzmienia i poetycka pod kątem tekstowego przekazu pozycja o tytule "Mozaika Pięknych Dusz", której słowa pozostają na długo w naszej pamięci.

Ciekawie prezentuje się tu także charakterny, zaskakujący swoim przebiegiem, wypełniony m.in. znakomitymi dźwiękami gitar i fajnie zaśpiewany numer pt. "Owładnięcie".

Muzyczną, instrumentalną i aranżacyjną magię niesie nam zaś sobą znakomity utwór pt. "Substancje Które Lubię", czyli w głównej mierze instrumentalna uczta dla ucha, dopełniona melorecytacją Mariusza Filoska. To naprawdę piękna rzecz...

Kolejną porcję dobrej, rockowej, poetyckiej i baśniowej w zakresie tekstowej twórczości muzyki, niesie nam sobą bardzo interesujący kawałek pt. "Nieśmiertelnie Głośny Las", który oczarowuje nas sobą za każdym razem, gdy tylko go słuchamy...

Mocne, wzniosłe, ciężkie w swej formie granie gitar, basu, bębnów i raz jeszcze zjawiskowych klawiszy, niesie nam sobą odsłuch utworu pt. "Wiosna na Betonie", czyli świetnej, energicznej i solidnie zagranej porcji rocka!

Na koniec nie mógłbym nie wspomnieć tu także o wieńczącym tę płytę kawałku pt. "Nazywam Się Zmierzch". To kolejna rockowa ballada, którą tworzą piękne dźwięki, poetyckie słowa oraz ekspresyjny wokal Mariusza Filoska...

Druga pełnowymiarowa płyta w dorobku formacji ProAge, stanowi z pewnością ciekawą, intrygującą i chyba też dość zaskakującą odsłonę twórczości zespołu. Zaskakującą w swej wielobarwności oraz ukierunkowaniu na hard rockowy charakter całościowego brzmienia tego krążka, co mnie osobiście bardzo cieszy. Mało jest takiej muzyki na naszej polskiej scenie, a takie płyty jak "MPD" dobitnie uświadamiają to, jak bardzo za nią tęsknimy. Oczywiście, nie jest to ideał, ani też album przełomowy, ale za to naprawdę solidna, fajnie zagrana i opatrzona inteligentnym konceptem rockowa płyta. Warto tu także zauważyć także, iż obok polskojęzycznej wersji albumu, pojawił się także jej anglojęzyczny odpowiednik. Reasumując - oby tak dalej, a tymczasem jak najbardziej  polecam i zachęcam do sięgnięcia po ten album!

Lista utworów:

1. Przebudzenie
2. Pożyczone chwile
3. Mozaika pięknych dusz
4. Póki mam twarz
5. Cienie we mgle
6. Owładnięcie
7. Substancje które lubię
8. Ja to on
9. Nieśmiertelnie głośny las
10. Energia
11. Dryfująca magia w płynie
12. Wiosna na betonie
13. Nazywam się zmierzch

Komentarze: