Nasza recenzja

Sounds From The Depths

Bezdech to nic innego jak zanik przepływu powietrza przez drogi oddechowe. Z pewnością zastanawiacie się dlaczego rozpoczynam dzisiejszą recenzję od medycznego wywodu, ale jak to bywa w świecie, nic nie dzieje się bez przyczyny. Zespół Apnea pochodzący z Dąbrowy Górniczej przed rozpoczęciem tegorocznych wakacji zaprezentował swój debiutancki album studyjny zatytułowany „Sounds From The Depths”. Czy krążek swoją siłą zmiecie nas z powierzchni ziemi i idąc za nazwą kapeli, spowoduje aż tak ogromne zaskoczenie by wstrzymać oddech słuchaczy? Aż tak daleko wysuniętych wniosków bym nie formułował. Nie zmienia to jednak faktu, że dziewięciu ukazanych kompozycji słucha się całkiem przyjemnie.

Warto rozpocząć od tego, że krążek jest bardzo spójny – słychać, że każdy element został dokładnie przemyślany, a każda kolejna kompozycja jest konsekwencją wyznaczonej prędzej stylistycznej ścieżki.

Na uwagę zasługuje bardzo dobrze współpracujące z sobą instrumentarium. W dużej części utworów na pierwszy plan wysuwają się mocne, wyraźne i dyktujące tempo bębny („Nofrontside”, „Ice shell”). Idiotyzmem było by nie wspomnienie o gitarzystach, którzy swoją grą w wyważony sposób towarzyszą dźwiękom wydobywająym się z perkusji, by innym razem wziąć sprawy w swoje ręce i mocniej przyłoić w gitarowe strony dając popis swoich umiejętności („Silverflames”, „Father”).  Obiektywnie oceniając, mam wrażenie, że jeszcze lepszy efekt dałoby odważniejsze użycie gitarowych solówek, których jest na krążku stosunkowo mało, a te które są pokazują, że w tym zakresie drzemie w muzykach duży potencjał. Może warto pomyśleć o tym przy okazji tworzenia kolejnych kompozycji? 

Wokalista, Łukasz Zagdan prezentuje się jako charyzmattyczny frontman dysponujący fascynującą skalą głosu i dobrą pracą przepony. Muzyk potrafi zaskakiwać swoim wokalem.W melodyjniejszych fragmentach z dużą klasą potrafi stosować vibrato i wyciągać każdą kolejną nutkę, przypominając sposób śpiewu legendarnego Bruce’a Dickinsona, ale z drugiej strony pokazuje też swój zadziorny pazur – melodyjny śpiew przeplatany jest z ostrym, nieokiełznanym krzykiem, który potrafi zmrozić krew w żyłach.

W twórczości Apnea słychać wiele pasji i miłości do muzyki – jest to ogromny atut powodujący, że debiutanckiego albumu słucha się z dużym zaangażowaniem. Sami przyznacie, że z kimś kto tak samo jak my - słuchacze kocha muzykę, łatwiej nawiązać relację na linii artysta – fan. Tutaj w bliżej nieokreslony sposób jest to realizowane i pozostaje mieć nadzieję, że ta wielka energia, która dobija się do naszych uszu z płyty CD, podczas koncertowych występów jest jeszcze bardziej zniewalająca. Apnea nie rozbija drzwi do czegoś nowego, innowacyjnego, a wręcz przeciwnie, pokazuje swoje inspiracje z lat 80 i czyni to z dużą swobodą i swoistym klimatem.

Lista utworów
1. Nofrontside
2. Rage
3. Named
4. Father
5. Silverflames
6. Old movie
7. Ignorance
8. Triangle
9. Ice shell

Komentarze: