Nasza recenzja

Sick Boy

Drugi studyjny krążek amerykańskiego duetu producentów muzycznych The Chainsmokers zatytułowany jest enigmatycznie „Sick Boy”. Płyta do sklepów muzycznych trafiła 14 grudnia 2018 roku nakładem wytwórni Columbia Records.

Panowie z The Chainsmokers zaledwie w przeciągu kilku lat stali się największymi gwiazdami światowej muzyki tanecznej. Nie bez powodu zatem ich kawałki odtworzono kilka miliardów razy w serwisach streamingowych. Czy do wzrostu tych ilości przyczyni się ich najnowsze wydawnictwo zatytułowane „Sick Boy”? Przeczytacie o tym w dalszej części moje recenzji tej płyty...

Ten kto przesłuchał już krążek „Sick Boy” myślę, że miał nieodparte wrażenie, że to płyta zaskakująco dojrzała. Bo jak tego nie stwierdzić biorąc pod uwagę teksty o rozkminkach muzyków, którzy dosyć średnio radzą sobie z presją dziennikarzy, fanów i ciemniejszymi stronami popularności. To dość nietypowa sytuacja, jeżeli głębiej spojrzymy w dyskografię tego duetu zza oceanu. Wcześniej tekstowo było przecież o dużo bardziej przyziemnych sprawach takich jak dobra impreza czy upojna randka.

Co najmniej kilka utworów z tego wydawnictwa spowodowało u mnie... wyostrzenie zmysłu słuchu, co automatycznie skutkuje tym, że chciałbym je Wam polecić do przesłuchania opcjonalnie, jeśli nie macie np. czasu na muzyczną lekturę całej płyty, albo zainteresujecie się nimi na tyle, aby w wolnej chwili poświęcić temu krążkowi nieco więcej uwagi. Mowa tutaj przede wszystkim o piosence „You Own Me”, która moim zdaniem jest najbardziej klimatyczną spośród całego longplaya. Z kolei numer „Somebody” z pewnością oczaruje Was kapitalnym w mojej opinii aranżem. Nie sposób również nie wspomnieć w tym kontekście o utworze „Hope”, którego głównym atutem jest arcyciekawy wokal. Z resztą wokalnie jest to według mnie bardzo udana płyta, czego potwierdzeniem jest chociażby tytułowy numer.

Przedstawiając Wam bliżej album „Sick Boy” nie mogę nie zwrócić uwagi na fakt, że to szalenie różnorodne wydawnictwo. Kwintesencją tego stwierdzenia są bez wątpienia piosenki „Siren” i „Save Yourself”. Co tam się dzieje aranżacyjnie... Czasami aż przecierałem... uszy... ze zdumienia. Nie możecie nie posłuchać tych kawałków. Mam nadzieję, że choć odrobinę zainteresowałem Was tym krążkiem i sięgniecie do kompaktu lub streamu, aby go posłuchać lub przesłuchać. Ja uważam, że warto. Zatem... miłego odbioru i niezapomnianych muzycznych doznań Wam życzę!

Lista utworów:

1. This Feeling
2. Beach House
3. Hope
4. Somebody
5. Side Effect
6. Sick Boy
7. Everybody Hates Me
8. Siren
9. You Own Me
10. Save Yourself

Komentarze: