Nasza recenzja

13 grzechów niczyich

DAWID KWIATKOWSKI - wciąż młody, niezwykle popularny, ale zarazem i wielce doświadczony już artysta, który to bezapelacyjnie zyskał sobie mano największej gwiazdy wśród polskich nastolatek. Dziś mamy przyjemność poznać kolejną, piątą już płytę tego wokalisty, która w mniemaniu wielu stanowi najważniejszą i najlepszą odsłonę jego twórczości, gdyż oddzielającą chłopięce fantazje, od emocji mężczyzny. Czy to słuszna teoria...? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w poniższej recenzji albumu Dawida pt. "13 grzechów niczyich"!

Pierwszym, co możemy powiedzieć o tej płycie jest z pewnością to, że stanowi ona najbardziej dojrzałą, intymną i emocjonalną odsłonę muzyki w dotychczasowym dorobku Dawida Kwiatkowskiego. Dojrzałą przede wszystkim w warstwie tekstowej, ale też i w kontekście samej muzyki, którą cechuje wielka różnorodność gatunkowa - od popu, poprzez elementy  R'n'B, a nawet i na hip hopie oraz rocku, skończywszy, która to czyni tę muzykę ciekawą, zaskakującą i nieprzewidywalną. To również kwintesencja dobrej muzyki, czyli postawienie przede wszystkim na przyjemną i wpadającą w ucho melodię - czy to w kontekście tanecznych i dynamicznych numerów, czy też klimatycznych ballad. Oczywiście, do tego należy wspomnieć o fajnym połączeniu żywych instrumentów z elektroniką, ciekawych aranżach i dbałości o spójny, brzmieniowy charakter tej płyty.

O tym, że Dawid posiada bardzo dobry głos i dysponuje wielkimi możliwościami wokalnymi, widzieliśmy już wcześniej. Tym razem jednak wydaje się, że w przypadku tego najnowszego albumu korzysta z niego w najbardziej efektywny sposób, obdarzając daną kompozycję - w zależności od jej charakteru, subtelnością i emocjonalną delikatnością, bądź też mocnym i energicznym wokalnym uderzeniem. I chyba można pokusić się o stwierdzenie, że to najlepiej "zaśpiewana" płyta w całej dotychczasowej dyskografii tego artysty. Mówiąc o stronie wokalnej tej płyty, nie można nie wspomnieć też o zaproszonych do pracy nad nią gościach, m.in. w osobach Natalii Szroeder i Julii Wieniawy.

Stronę tekstową tego albumu tworzą historie o grzechach, które wedle założenia, wcale nimi nie są. I nie trudno się domyślić, że historie te nawiązują do ludzkich spraw, z miłością, pożądaniem, kłamstwem, czy też chęcią realizacji pragnień i marzeń, na czele. To ciekawe słowa, często wieloznaczne przesłania, a do tego szczypta romantyzmu, ironii, a i nawet smutku... Myślę, że strona tekstowa tej muzyki stanowi coś na wzór złotego środka, który z jednej strony usatysfakcjonuje wierne grono nastoletnich fanek Dawida Kwiatkowskiego, z drugiej zaś przekonuje do siebie nowe, dojrzalsze i chyba także bardziej wymagające grono słuchaczy...

Na płycie tej usłyszymy pokaźny zestaw 14 kompozycji, w tym jedną nagraną dyktafonem na kilka dni przed premierą płytą. I wśród nich na szczególne wyróżnienie zasługują w mej ocenie te oto propozycje...

Pierwszą z nich jest otwierająca album, niezwykle klimatyczna, wysublimowana w kontekście swojego brzmienia i opatrzona bardzo emocjonalnym tekstem piosenka pt. "DNA", nagrana w duecie z Kubi Producentem.

Kolejną intrygującą propozycją od Dawida jest bardzo dynamiczny, świetnie zaaranżowany, dość "brudny" w swej brzmieniowej formie i niosący mocne słowa, numer pt. "MIĘSO" - w mej ocenie, jeden z najlepszych na całej płycie!

Nie mógłbym nie wspomnieć też o znanym nam wszystkim z radiowych rozgłośni kawałku pt. "JESTEŚ", czyli przyjemnej, wpadającej w ucho, klimatycznej i dobrze zaśpiewanej balladzie o miłości.

Jedną z najlepszych "wokalnych" wizytówek tego albumu, jest z pewnością bardzo dobrze zaśpiewana, a do tego stojąca także na wysokim poziomie w swej muzycznej i aranżacyjnej konstrukcji, kompozycja pt. "MELODIA"...

Przyjemne, akustyczne i mocno folkowe brzmienie, oferuje nam sobą spotkanie z przebojowym utworem pt. "KOCHAJ MNIE", który także ma wszelkie predyspozycje ku temu, by stać się wielkim przebojem!

Rockową energię spotkamy zaś w bardo fajnym, dynamicznym i tanecznym numerze pt. "ROZPALIMY OGIEŃ", z gościnnym udziałem Barona, którego to wpływ na tę piosenkę wydaje się być naprawdę duży...

Fanów Dawida zachwyci także z pewnością ciekawy kawałek pt. "MORDO", którego największa siłą wydaje się jego warstwa tekstowa, aczkolwiek także i sama melodia oraz rytmika tego utworu sprawiają, że chętnie wraca się do jego słuchania po wielokroć.

I wreszcie na koniec zaskakujące zwieńczenie tego albumu, czyli hip hopowy numer pt. "SAM 1.0", którego nie powstydziliby się zawodowi raperzy, a i samą warstwę tekstową tej kompozycji cechuje wielka inteligencja, dojrzałość i jakość!

Twórczość Dawida Kwiatkowskiego nigdy nie należała do grona mych ulubionych, muzycznych ofert. Niemniej po wysłuchania albumu "13 grzechów niczyich", będę musiał chyba zweryfikować swoje oceny, gdyż płyta ta przedstawia się naprawdę ciekawie i intrygująco. To inteligentny koncept na cały, spójny w swej tekstowej formie album, kolejno naprawdę udane i fajnie brzmiące kompozycje, jak i wreszcie solidna porcja dobrego wokalu, co zawsze warto docenić. I chyba można pokusić się w tym miejscu o stwierdzenie, że jest to najlepsza dotychczasowa płyta w dorobku Dawida, która otwiera sobą też nowy, dojrzalszy i w mej ocenie lepszy rozdział jego twórczości. Tym samym też polecam sięgnięcie po ten album nie tylko wiernym fanom tego artysty, ale też i tym słuchaczom, którzy nie mieli z jego muzyką dotąd zbyt wiele styczności.

Lista utworów:

1. DNA feat Kubi Producent
2. Plan B
3. Mięso
4. Grad
5. Potrzebuję
6. Jesteś
7. Melodia
8. Nie wolno mi
9. Kochaj mnie
10. Rozpalimy ogień
11. Nie budź mnie
12. Mordo
13. Podgorączkowy
14. Sam 1.0

Komentarze: