Nasza recenzja

Black Album

Popularna, choć i zarazem niezwykle kontrowersyjna amerykańska formacja rockowa -Weezer, nie próżnuje. Po wydanej na początku rocku płycie pt. "Teal Album" (zwierającej covery znanych światowych przebojów), ukazała się właśnie kolejna - tym razem już w pełni autorska, odsłona twórczości tego bandu, czyli album pt. "Black Album". Album, na którym znajdziemy rocka, pop i pokaźną porcję absurdalnego humoru, czyli swoisty znak rozpoznawczy tego zespołu.

Jako słowo się rzekło, płytę tę wypełnia 10 lekkich, przyjemnych w swym brzmieniu i przebojowych kompozycji, które łączą w sobie w idealny sposób rocka z popem. Są dynamiczne gitary, wyraziste bębny, rytmiczny bas, ciekawe klawiszy i głosy muzyków - na czele z frontmanem w osobie Rivers Cuomo, jak i wspomagających go w tym względzie, głównie w partiach chórowych - Briana Bella i Scotta Shrinera. To właśnie ci muzycy kreują tu wpadające w ucho melodie, chwytliwe refreny i całkiem fajny klimat tego dość krótkiego, bo liczącego niespełna 38 minut, ale za to naprawdę efektownego spotkania z tą płytą.

O wokalu i tekstach można powiedzieć, że są bardzo charakterystyczne dla twórczości amerykańskiej grupy. Rivers Cuomo ma przyjemny, choć też nie jakoś specjalnie wybitny głos, ale w zupełności wystarczający do tego, by muzyka ta brzmiała dobrze i zapadała w naszej pamięci, co zresztą jest tym łatwiejsze, że często wspomagają go w postaci chórków pozostali członkowie bandu. Co do tekstów zaś, to na te składają się proste, nie koniecznie specjalnie wyszukane pod kątem językowym, jak i też obfitujące w mocne wyrażenia opowieści o życiu młodych ludzi we współczesnym świecie, na czele z marną pracą, kłopotami z dziewczyną, czy też zmęczeniu i zagubieniu. Często jest zabawnie, ale niekiedy też i bardzo gorzko...

Album ten oferuje nam sobą 10 ciekawych utworów, spośród których warto wyróżnić kilka naprawdę znakomitych kompozycji. I tak oto do tego grona należy z pewnością promujący płytę, przebojowy, ciekawie zaaranżowany i kołyszący nas swoim rytmem utwór pt. "Can't Knock The Hustle"; kolejno popowy, przyjemnie zaśpiewany i opatrzony ciekawym tekstem numer pt. "Zombie Bastards"; dalej tętniący energią, rytmem i bardzo taneczny w swym charakterze kawałek "Living In L.A."; czy też wreszcie fajny, rockowo-popowy utwór pt. "I'm Just Being Honest".

Ponadto warto wspomnieć tu także o intrygującej swoim brzmieniem oraz aranżem -  i chyba też najbardziej wyróżniającej się na tej płycie, kompozycji pt. "Too Many Thoughts In My Head", jak i również o bardzo złożonym w swej muzycznej koncepcji, wielobarwnym i raz jeszcze przebojowym utworze pt. "California Snow"...

Jeśli lubimy amerykańskie, rockowo-popowe i zarazem mocno przebojowe brzmienie, to płyta "Black Album", jest właśnie dla nas. To również kwintesencja twórczości formacji Weezer, która być może nie zaskakuje nas tym wydawnictwem, ale za to oferuje to, co w tym zespole lubimy najbardziej. Tym samym też polecam sięgnięcie po ten album zarówno wiernym fanom kalifornijskiej formacji, jak i też sympatykom dobrej, ciekawej i przebojowej muzyki zza Oceanu!

Lista utworów:

1. Can't Knock The Hustle
2. Zombie Bastards
3. High As A Kite
4. Living In L.A.
5. Piece Of Cake
6. I'm Just Being Honest
7. Too Many Thoughts In My Head
8. The Prince Who Wanted Everything
9. Byzantine
10. California Snow

Komentarze: