Nasza recenzja

Menda 2.0

Pochodzące z Pszczyny trio określa samych siebie jako „bezpańskie psy, nieustannie kroczące swoją własną drogą, bez kagańca w postaci wytwórni, głusi na sugestie by zwolnić i ucichnąć”. To moim zdaniem dobre oddanie tego czym jest polski Insekt. Do tej pory kapela wydała kilka EPek oraz odnosiła sukcesy w grze na żywo supportując m.in. Lao Che i Organka.

Menda 2.0 to album hałaśliwy, zgodny z rockowymi kanonami, acz mający jednocześnie autorski sznyt i sporą dawkę energii. Zdecydowanie doszukać można się tutaj inspiracji Deftones oraz podobnym gitarowym graniem lat 90 i 2000.

Na płytę składa się siedem premierowych kompozycji, a także bonus „Tam w Raciborzu koło kościoła” (utwór pierwotnie znalazł się na składance na 100-lecie I Powstania Śląskiego. Wydawnictwo otwiera singlowy „Pożeracz”, ale muzycznie ciekawiej jest w drugim utworze z tracklisty – „PAW”. Ciekawy klimat prezentuje „Mięso”, który ma w sobie coś mrocznego i rozedrganego. „Niczym” galopuje do przodu pamiętając jednakże o istocie melodii, a tytułowa „Menda” może zachwycić kunsztem kompozytorskim. Najsłabiej wypada „radiowy” refren w „Coraz Bliżej”, cóż – nie pasuje i delikatnie psuje klimat. Na szczęście na właściwe tory powraca „Nie Lubię”, gdyż jest odpowiednio ciężkie i połamane.

Insekt to: Robal - wokal, gitary, Dżeju- Bas, wokal oraz Rufio- perkusja.

Tracklista:
1. Pożeracz
2. Paw
3. Mięso
4. Niczym
5. Menda
6. Coraz bliżej
7. Nie lubię
8. Tam w Raciborzu koło kościoła (bonus)

Komentarze: