Nasza recenzja

Andy Warhol and music

Premiera albumu miała miejsce 11 października 2019, a sam projekt został stworzony w hołdzie postaci Andego Warhola. Tego artysty chyba nikomu przedstawiać nie trzeba, ponieważ to prawdziwa ikona pop artu, czołowy przedstawiciel sztuki nowoczesnej, znany między innymi z plakatu Marylin Monroe czy sitodruku puszki coca-coli. Co łączy wszystkich artystów znajdujących się na albumie "Andy Warhol and music"? Andy stworzył dla nich grafiki albumów, tudzież portretował w tak specyficzny dla siebie sposób, używając kontrastujących barw, dbając o minimalizm i umiarkowanie. Dlatego właśnie postać ta jest fenomenem w środowisku artystycznym, a w hołdzie jego twórczości powstał ten wyjątkowy album, na których widnieją artyści, z którymi Warhol artystycznie miał w jakiś sposób do czynienia. Mamy tu pełen przekrój znakomitych artystów, począwszy od zespołów popularnych takich jak Blondie i The Velvet Underground, na muzyce klasycznej i Mozarcie kończąc. Ostatnia postać również została „przeobrażona” przez Warhola i zaistniała w formie nowoczesnego, kontrastującego z klasycznymi wzorcami portretu. Jednak na składance znajdują się też utwory artystów występujących solo, tj. Debbie Harry z utworem Sweet and low czy Lou Reed i Walk on the wild side – rzecz nagrana jeszcze podczas funkcjonowania Reeda w zespole The Velvet Underground.

Pierwszą składankę otwierają nam dwa spokojne utwory wspomnianego wcześniej zespołu – Sunday morning oraz Venus in furs, oba pochodzące z płyty The Velvet Underground and Nico. Co przykuło moją uwagę najbardziej na pierwszej składance, to Debbie Harry z utworem Heart of glass, jednej z najbardziej rozpoznawalnych i chwytliwych piosenek Blondie. Jest to zdecydowanie najjaśniejszy punkt tej płyty. Poza tym na płycie usłyszeć można między innymi The Rolling Stones, The Cars, czy Boba Dylana, czyli wszystkich tych, z którymi Warhol stworzył coś ciekawego. Jeszcze w latach 60 artysta współpracował z The Velvet Underground, dla których zaprojektował okładkę do ich albumu The Velvet Underground and Nico – czyli okładki ze słynnym żółtym bananem na białym tle. To właśnie te dwie piosenki stanowią o sile tego zespołu, mając na serwisach muzycznych parędziesiąt milionów wyświetleń. Następnie The Rolling Stones z kawałkiem Sister Morphine - utworu, który znalazł się na albumie Sticky fingers (do którego okładkę Warhol również zaprojektował). Następnie - The Cars i Drive, który bardzo kojarzy mi się z dzieciństwem, melancholią i szczęściem. Co ciekawe, Warhol wystąpił w jednym z teledysków The Cars, lecz do innego utworu - Hello again.

Drugą część składanki otwiera nam dynamiczny, soulowy utwór River Deep Tiny Turner, dając nam nadzieję na rozwinięcie tej energii w dalszych częściach płyty. Donovan i Sunshine Superman również zasługuje na uwagę, jest to po prostu przyjemna w odbiorze piosenka o dość prostym brzmieniu. Następnie Martha and the Vandellas, czyli wokalne trio z utworem Nowhere to run dość silnie koresponduje z pierwszym utworem Turner, również mamy do czynienia z soulem, po części z bluesem – jest to typowo amerykańska, przyjemna muzyczka z przełomu lat 60 i 70. Co ciekawe, na drugiej płycie znajdują się utwory klasyczne, jest to w zasadzie pięć utworów wieńczących album – utwory, będące kontrastem wobec tych poprzednich tj. Petrushka Stravinskiego, Sanctus i Reine de la nuit Mozarta, Maria Callas Addio del passato i Messiaen - Quartet for the End of Time . Są to w większości smutne i dołujące utwory, w każdym razie nie korespondujące z tym, z czym mamy do czynienia wcześniej. Zaczyna się dynamicznie, wspaniale i radośnie, a kończy smutno, a może nawet tragicznie.

O wiele bardziej podoba mi się składanka numer 1, moim zdaniem dobrze odzwierciedla niezwykle barwną postać Warhola. Zarysowuje relacje między artystami i dzięki niej wiemy, z kim zawodowo, ale też prywatnie Warhol miał do czynienia. Ponadto uświadamia nam relacje, symbiozę i wszelkie połączenia artystyczne Warhola. Jednym słowem tworzy ciekawy muzyczny kontekst. Niewątpliwą zaletą jest właśnie wspomniany wcześniej kontekst i bogactwo gatunkowe albumu, wadą ostatnia, smutna i przytłaczająca klasyczna część druga, choć niewątpliwie takie też są potrzebne. W rozumieniu całościowym składankę oceniam dobrą z plusem.

CD 1
1. Sunday Morning The Velvet Underground 00:02:54               
2. Venus in Furs The Velvet Underground 00:05:10
3. Chelsea Girls Nico 00:07:22               
4. These Days Nico 00:03:30               
5. Heart of Glass Blondie 00:04:07               
6. Sweet and Low Debbie Harry 00:04:49               
7. Drive The Cars 00:03:54                       
8. Walk on the Wild Side Lou Reed 00:04:12               
9. Like a Rolling Stone Bob Dylan 00:05:15               
10. Sister Morphine The Rolling Stones 00:05:30
11. Open House Lou Reed & John Cale 00:04:16
12. Cool Mac Daddy Ultra Violet 00:02:46
13. Tribute to NJP Ryuichi Sakamoto 00:02:48

CD 2
1. River Deep Mountain High Ike & Tina Turner 00:03:25
2. Sunshine Superman Donovan 00:04:30
3. Take Good Care of My Baby Bobby Vee 00:02:37
4. Nowhere To Run [Single Version] Martha & The Vandellas 00:02:55
5. Shout [Parts 1 & 2] The Isley Brothers 00:04:27       
6. I Saw Linda Yesterday Dickey Lee 00:02:00
7. Petrushka: Tableau IV - Fęte populaire de la semaine grasse Ernest Ansermet 00:09:57
8. Mass in C Major, K.317 "Krönungsmesse": VI Sanctus Igor Markévitch 00:02:14
9. La Traviata, Act III: Addio del passato Maria Callas 00:03:25
10. Die Zauberflöte, K. 620, Act II: Der Hölle Rache kocht in meinem Herzen Rita Streich 00:02:59
11. Quatuor pour la fin du Temps: V. Louange ŕ l'éternité de Jésus Wolfgang Meyer 00:08:09

Komentarze: