Nasza recenzja

Łowca leni

"ŁOWCA LENI" - pod tym przewrotnym, nawiązującym do klasyki kina i zarazem wielce intrygującym tytułem, kryje się najnowsza solowa płyta Emila Blanta - cenionego muzyka i producenta z Mysłowic, który ma na swoim koncie współpracę i udział w takich projektach, jak The Marians, Gutierez i Holly Blue. Dziś mamy przyjemność poznać jego własną wizję muzyki, którą reprezentuje osiem interesujących i wielogatunkowych, kompozycji.

Jako słowo się rzekło, wielogatunkowa i wielowymiarowa jest ta muzyka, w której to znajdziemy elementy hip hopu, rocka, funky i elektronicznego brzmienia, które to wzajemnie się tu ze sobą przeplatają i przenikają, tworząc bardzo intrygującą całość. To świetny bit, ciekawe i wpadające w ucho melodie, inteligentne rozwiązania aranżacyjne i niepowtarzalny klimat, który udziela się nam już od pierwszych dźwięków. I tym samym można powiedzieć, że pod względem muzycznym album ten jawi się bardzo interesująco, profesjonalnie, jak i przede wszystkim przyjemnie dla słuchacza, który na ten niezbyt długi, gdyż niespełna półgodzinny czas spotkania z tą płytą, może zapomnieć o swojej codzienności i zatopić się w dźwiękach i słowach tej muzyki.

Warstwę wokalną tworzy solidna porcja dobrego rapu w wydaniu Emila, który nie trudzi się tu na tanie efekciarstwo, ale po prostu wyraża teksty tych piosenek i zawarte w nich emocje, najlepiej, jak umie, czym też przekonuje nas do uwierzenie w te słowa. A skoro o tekstach mowa, to stanowią one ciekawe, często odważne i mocne w swym przesłaniu, historie z życia wzięte, w których to jest mowa m.in. o naszej codzienności, pracy, zderzeniu z brutalnością losu, czy też obawach o to, co przyniesie przyszłość. Poza jednym wyjątkiem, mamy tu do czynienia raczej z gorzką i dość mroczną relacją, która jednak ma w sobie to coś, co każe nam się w nią wsłuchiwać i w nią uwierzyć...

Wspominany powyżej wyjątek, stanowi otwierająca płytę kompozycja pt. "LEŃ24/H", będąca niezwykle przyjemną, utrzymaną w stylu funky i kołyszącą piosenką z ciekawym tekstem, w której to usłyszymy także znakomite partie wokalne Sonii Kopeć. Drugi numer - "KIEROWNIKU JEST SPRAWA", to już spotkane z klasycznym hip hopem, które cechuje wieloznaczny tekst, dobry rap, ale też i naprawdę ciekawa muzyka. Z kolei kawałek pt. "AZBEST", zaprasza nas do spotkania z mocną w swej wymowie, klimatyczną i naprawdę poruszającą opowieścią o tym, czym jest sens życia. Przyjemne, rockowe brzmienie, daje nam z kolei ciekawy utwór pt. "OZARK", który także stanowi sobą solidną porcję dobrego, klasycznego i zaangażowanego, hip hopu.

Więcej elektroniki, ale też i funkowego bitu oraz ciekawych rozwiązań aranżacyjnych, przynosi nam kompozycja pt. "PROCA", która to w mej ocenie stanowi jedną z najlepszych pozycji na tej płycie. Z kolei kawałek pt. "COLA", to zdecydowanie najmocniejszy w warstwie słownej, utwór na albumie, który cechuje dobre brzmienie i dobry rap. Bardzo dobrze pod kątem muzycznym, przedstawia się tu także numer pt. "11 PRZYKAZANIE", czyli porcja naprawdę fajnych i klimatycznych dźwięków, która wyznacza ścieżkę dla gorzkiej, momentami wręcz apokaliptycznej opowieści o nadchodzącym końcu. Album wieńczy zaś ciekawy, bardzo elektroniczny i w mej ocenie jak najbardziej udany, remix numeru "AZBEST".

Niniejszy, solowy albumu Emila Blanta, cechuje jakość, perfekcja wykonania i wspominana tu wielokrotnie różnorodność, dzięki której płyta ta jest ciekawą i nieprzewidywalną od pierwszego, do ostatniego dźwięku. To dobre kompozycje, bardzo ciekawe aranżacje, solidna strona wokalna i teksty, które z pewnością mają nam sobą coś ważnego do przekazania. Tym samym też Emil Blant potwierdza tym albumem to, że należy on obecnie do grona najbardziej intrygujących postaci na scenie polskiego hip hopu. "Łowca leni" to dobra płyta, do której to poznania gorąco was zachęcam!

Lista utworów:

1. Leń 24/h
2. Kierowniku jest sprawa       
3. Azbest   
4. Ozark              
5. Proca     
6. Cola       
7. 11 przykazanie
8. Azbest

Komentarze: