Nasza recenzja

Kind

Nowy album Stereophonics pt. „Kind” to zbiór dziesięciu interesujących propozycji w klasycznym dla nich, Indie rockowym stylu. Podczas pierwszego kontaktu z tą płytą, w oczy rzuciła mi się jej absolutnie fantastyczna okładka! Stworzyła ją córka Jonesa – Bootsy. Jak mówi sam Kelly Jones: “She sent that drawing to me when bored at school. It was of a tree with a reflection different to the image.”

Co ciekawe, zespół uporał się z całością nagrań w zaledwie 11 dni, co jest nie lada rekordem. Co także interesujące, tak krótki czas przygotowań nie miał wpływu na efekt końcowy albumu, wręcz przeciwnie. Raczej rzadko się zdarza, żeby coś spodobało mi się przy pierwszym przesłuchaniu, lecz mając do czynienia z utworem nr 1, trudno jest się tej płycie oprzeć. Właściwie jedynym punktem zapalnym, można by powiedzieć kulminacyjnym jest paradoksalnie sam początek, czyli „I just wanted the goods”. To mój faworyt, rzecz która zaskakuje i wyróżnia się na tle innych. Intrygujący wokal Kelly’ego Jonesa przypomina mi tu swoją manierą wokal Alexa Turnera z Arctic Monkeys.

Jeśli chodzi o dalszą część, po moim prywatnym faworycie następuje kompletny spokój w warstwie muzycznej i melancholia w tekstach. Utwory tj. „Fly like an eagle” – to akustyczna, przyjemna w odbiorze piosenka, rozpoczynająca serię opozycji do „I just wanted the goods”. W „Make friend with the morning – stylistyka utworu jest podobna, jednak ujmujący wokal okalają jeszcze klimatyczne chórki w tle. W „Hungover for you” mamy do czynienia z pewnego rodzaju wyciszeniem, gitara jako motyw przewodni jest tu elementem najbardziej się wybijającym. Po całej serii podobnych do siebie utworów, oczywiście wyłączając utwór nr 1, znów pojawia się trochę życia i dynamiki – „Don’t let the devil take another day” jest właśnie takim utworem. Ostatni, wieńczący utwór pt. „Restless mind”, czyli niespokojny umysł, z harmonijką w tle jest nieco zaskakujący. Tworzy ciekawą klamrę, spajającą całość. Warstwa liryczna jest niezwykle ideowa i zadaje trudne pytania dotyczące sensu egzystencji. Dla wszystkich fanów długich i filozoficznych rozmyślań jest to na pewno ciekawa propozycja. Dla mnie jest to drugi faworyt tego albumu.

Album „Kind” wyznacza pewną opozycję: na początku zderzamy się z dynamizmem i życiem, żeby później równie dynamicznie przejść do części smutnej i melancholijnej. Utworami „najmocniejszymi” i najbardziej się broniącymi są „I just wanted the goods” oraz „Restless mind”. Całościowo płyta ta otrzymuje ode mnie mocne 4.

Lista utworów:

1. I Just Wanted The Goods
2. Fly Like An Eagle
3. Make Friends With The Morning
4. Stitches
5. Hungover For You
6. Bust This Town
7. This Life Ain't Easy
8. Street Of Orange Light
9. Don't Let The Devil Take Another Day
10. Restless Mind

Komentarze: