Nasza recenzja

F&M

Till Lindemann (wokalista formacji Rammstein) i multiinstrumentalista Peter Tägtgren (znany z takich projektów, jak Hypocrisy i Pain) - to właśnie duet tych dwóch znakomitych, cenionych i popularnych artystów połączył po raz kolejny swoje siły, oferując nam najnowszą i zarazem drugą już płytę pod szyldem Lindemann, której to tytuł brzmi "F&M"! Płytę o tyleż intrygującą, iż w odróżnieniu od poprzedniego albumu, nagraną w całości w języku niemieckim.

Jedenaście kompozycji, ponad 40 minut intrygującej muzyki i niezwykłe bogactwo brzmienia, które nie ogranicza się bynajmniej tylko i wyłącznie do industrialnego metalu, ale też i sięga sobą do mocno zaakcentowanej tu elektroniki, rocka, a nawet tak zaskakujących nurtów, jak folk czy też tango. To są smaczki koncepcyjne, które czynią tę płytę ciekawszą, bardziej zaskakującą i w mej ocenie lepszą od pierwszego krążka. Muzycznie mamy zaś to, czego powinniśmy się mniej więcej spodziewać po tych twórcach, czyli mocne, często przestrojone gitary, potężną porcję energicznych bębnów, syntezatory i jeszcze więcej rozmaitej elektroniki. To również duża melodyjność, zaskakujące aranżacje, częste całkowite zmiany tempa i przeskoki z mocnego grania na balladowe tony, co akurat wychodzi tej płycie na dobre. Innymi słowy można powiedzieć, że muzyka ta daje nam to, czego byśmy od niej oczekiwali, aczkolwiek co najmniej kilkukrotnie zaskakuje nas swoim obliczem.

Bardzo pozytywnie należy ocenić także warstwę wokalną tego albumu, gdzie to możemy usłyszeć w barytonowym głosie Lindemanna wszystko to, co w nim najlepsze, a więc charyzmę, ujmującą niedoskonałość warsztatu i emocje, które zawsze znaczyły w tej kwestii najwięcej. Stało się to możliwym dzięki powrotowi do języka niemieckiego, który - przynajmniej do mnie, przemawia w tym wydaniu znacznie bardziej, aniżeli angielski. Warto dodać, że mamy tu także przyjemność usłyszeć kilkukrotnie żeńskie chórki w tle, co także daje wiele dobrego warstwie wokalnej tej płyty. Co do tekstów, to te tradycyjnie cechuje duża odwaga, bezpruderyjność i mocny język, choć w przypadku niemieckiego języka - powiedzmy to sobie szczerze, samo tłumaczenie słów traci na znaczeniu, wobec odbioru ich brzmienia, które jest przyjemne, bądź też nie. Z dziennikarskiego obowiązku powiem jednak, że dominują tu takie tematy, jak erotyka, miłość, zagubienie, czy też samotność, ubrane oczywiście w poezję, metaforę i wieloznaczność na wpół baśniowego, choć też i mrocznego, przekazu...

Spośród 11 kompozycji na tym albumie warto wyróżnić w mej ocenie tych kilka, które w największym stopniu czynią tę płytę dobrą, lepszą od poprzedniej i intrygującą. I tak do tego grona należy z pewnością otwierający album, niezwykle dynamiczny, okraszony klawiszowym brzmieniem i uderzający nas siłą wokalnej ekspresji, numer pt "STEH AUF"; kolejno jeszcze mocniejszy, zdecydowanie bardziej metalowy i zawierający przebojowy refren oraz przyjemne żeńskie chórki w tle, kawałek pt. "ICH WEISS ES NICHT"; dalej klimatyczna, świetnie zaaranżowana i znakomicie zaśpiewana przez Tilla, metafizyczna ballada "BLUT"; czy też chociażby jej gitarowy odpowiednik - balladowa kompozycja pt. "KNEBEL", która w końcowej fazie zaskakuje nas swoim mocniejszym uderzeniem...

Z pewnością warto wskazać tu także na fajny, rockowy, odpowiednio przybrudzony pod kątem grania, ale też i śpiewania, utwór pt. "FRAU & MANN"; następnie eksperyment wokalny, czyli muzyczne tango w połączeniu z wokalną ekspresją Lindemanna w numerze pt. "ACH SO GERN"; dalej przebojową, emocjonalną i opatrzoną bardzo przyjemną melodią, balladę pt. "SCHLAF EIN"; kolejno ciężki, mroczny i jakże bardzo w stylu Rammstein, numer pt. "GUMMI"; czy też wreszcie zaskakującą swoją formą, aranżacją i - co tu dużo mówić, pięknem brzmienia wokalnej ekspresji, spokojną kompozycję pt. "WER WEISS DAS SCHON"...

Album "F&M", to z pewnością propozycja niezwykle ciekawa, intrygująca i mająca nam sobą wiele do zaoferowania, która w mej ocenie spełnia wszelkie pokładane w niej oczekiwania. Mam tu na myśli zarówno dobre kompozycje, znakomitą stronę aranżacyjną oraz solidny wokal Tilla, ale też i klimat tego albumu, który od pierwszych chwil przekonuje nas o tym, z czym będziemy mieć do czynienia. To dobry krok tego duetu, który wydaje się prowadzić tę twórczość w lepszą, ciekawszą i bardziej intrygująca stronę muzyki, aniżeli początek wspólnego grania. Oczywiście, polecam ten album wiernym fanom Lindemanna i Tägtgrena, jak i też wszystkim miłośnikom industrialnego metalu, którzy znajdą tu dla siebie wiele muzycznego dobra. Aczkolwiek, w mej ocenie cena tej płyty (ok. 85 zł za CD), wydaje się zbyt wysoka...

Lista utworów:

1. Steh Auf
2. Ich Weiss Es Nicht
3. Allesfresser
4. Blut
5. Knebel
6. Frau & Mann
7. Ach So Gern
8. Schlaf Ein
9. Gummi
10. Platz Eins
11. Wer Weiss Das Schon

Komentarze:

Zobacz również: