Nasza recenzja

Comfo​rt and Happiness

Dawid Podsiadło - Comfort and Happiness

Jeden z przedstawicieli Polskiej sceny muzycznej, zapytany w wywiadzie o programy promujące wokalistów, stwierdził, iż jest to bardziej dobijanie rynku, aniżeli wyławianie talentów. Może i jest w tym odrobina racji, aczkolwiek od każdej reguły istnieje wyjątek. Takim ewenementem z całą pewnością jest Dawid Podsiadło, zwycięzca II edycji programu X-Factor.

W rok po telewizyjnym sukcesie, Dąbrowianin wydaje swój debiutancki album „Comfort and Happiness”. Płyta charakteryzuje się sporą ilością anglojęzycznych utworów. 10 z 12 pozycji na płycie solista wykonuje w obcym języku. Muzyk oburza się narodową krytyką nie-polskojęzycznych piosenek i wyraża nadzieję, że z czasem przestaniemy postrzegać muzykę przez pryzmat języka.

Prawdziwy debiut muzyczny Podsiadło zaliczył z kumplami ze szkoły. Jako Curly Heads zagrali przed sporych rozmiarów widownią na festiwalu w Jarocinie. Nowy album dwudziestolatka stawia go obok Moniki Brodki czy Ani Dąbrowskiej, innych talentów odkrytych w polskich programach, wyszukujących muzyczne talenty.
Styl, w jakim świeżo upieczony student nagrał solową płytę, nie odbiega znacznie od tego, który fani znają z twórczości Curly Heads. Jest odrobinę spokojniej, powiedziałbym nieco bardziej profesjonalnie.

„And I”, pierwszy utwór na płycie, to dość spokojne otwarcie charakteryzujące się bardzo wyrazistym, gitarowym podkładem. Łagodny głos muzyka z czasem zmienia się w bardziej drapieżny wokal. Całość wprowadza nas w melancholijny świat nut.

Drugi kawałek „!H.a.p.p.y!” jest równie refleksyjny, jednak brzmienie gitary klasycznej zastąpiono perkusją. W swojej twórczości Podsiadło nie wychodzi poza indie-popowe i akustyczne klimaty. Skupia się na linii melodyjnej, choć jest ona tylko dodatkiem do równie niebagatelnych tekstów.

„Trójkąty i kwadraty” to utwór promujący całą płytę. Tym razem odrobinę żwawiej i po Polsku. Ślązak wtapia się w świat muzyki alternatywnej, bije jednak na głowę istniejących na rynku artystów. Swoją propozycją wnosi powiew świeżości. Tekst piosenki jest dość abstrakcyjny, aczkolwiek właśnie tego oczekuje się od muzyki awangardowej. Każde kolejne odsłuchanie pozwala zwrócić uwagę na nowe szczegóły, na nowy sens.
Sukcesu płyty należy upatrywać nie tylko dzięki talentowi wokalnemu dwudziestolatka, ale również dzięki jego umiejętnościom kompozytorskim i skromności, jaka towarzyszy mu od samego początku muzycznej przygody. Dużą rolę przy tworzeniu albumu miał Bogdan Kondracki, znany ze współpracy z Anią Dąbrowską czy Moniką Brodką. Sama płyta jest nie tylko bogatym, muzycznym doświadczeniem, ale również duchową podróżą, przeplatającą wypływające z utworów smutek i nadzieję.

Całą tą melancholie i wzruszający klimat doskonale słychać w dziewiątym utworze „Bridge”. Rytm znów wolniejszy, przekaz może nie bluesowy, ja jednak wyczuwałem jakąś nostalgię. Miłe łechtanie bębenków w wykonaniu Dawida porównałbym nawet do twórczości Stinga. Zwłaszcza w „Moście”.
Cała płyta kończy się optymistycznym „S&T”. Znów szybciej, znów weselej. Pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość, zarówno artysty, jak i całego polskiego rynku muzycznego. Płyty warto posłuchać chociażby dla emocjonalnych przeżyć, które towarzyszą nam przy każdym odtworzeniu. Oby tak dalej panie Dawidzie!

Tracklista:

1. And I
2. !H.a.p.p.y!
3. Nieznajomy (album version)
4. Trójkąty i kwadraty
5. Elephant
6. Vitane
7. No
8. I’m searching
9. Bridge
10. No part II
11. Little Stranger
12. S&T

Komentarze: