Nasza recenzja

Partners

72-letnia dziś Barbra Streisand przez całą swoją karierę - zarówno aktorską, jak i muzyczną - wypracowała już sobie status tej diwy z cyklu "może robić wszystko, ale nie musi robić nic". Na szczęście dla naszych uszu, wciąż robi. Tym razem amerykańska diwa wzięła do siebie 12 panów (w tym jednego nieboszczyka) i nagrała z nimi cudne dla uszu jazzowo-broadway'owskie klasyki.

Ktoś złośliwy może powiedzieć, że Barbra postanowiła pójść na łatwiznę, bowiem niemal wszystkie utwory które znajdziemy na "Partners", już wcześniej w swojej karierze wykonywała. To prawda, ale w tych duetach można usłyszeć ducha niezłej świeżości, a przede wszystkim - dopieszczoną nowocześnie produkcję. Chyba wszyscy zgodzimy się, że w nagraniach z lat 60. ciężko usłyszeć perfekcyjność głosu Barbry spoza niedbale nagranych płyt.

Artystce świta towarzyszy niebyle jaka - a to Stevie Wonder uwodzi w dawnym przeboju wokalistki "People",  Billy Joel  dołącza ją do swojego "New York State of Mind", a z głosem Michaelem Buble słyszymy kultowe (przynajmniej dla tych, którzy widzieli "Casablankę") "It Had To Be You". Oprócz starych wyjadaczy, u boku Barbry słyszymy młodszych stażem, ale jakże zdolnych panów jak Josh Groban, który w "Somewhere" wspiął się na wyżyny wywoływania ciarek. A także John Legend, który w "What Kind Of Fool" udowodnił, że nawet ta ckliwa balladka może mieć niezłe "cojones", jeśli zaśpiewa ją właściwa osoba.
Do tego jeszcze Lionel Richie ("The Way We Were" słucha się tylko dla niego), John Mayer, Andrea Bocelli - i mamy ładną laurkę Barbry. Wspominałem że na albumie słyszymy nieboszczyka? Ach tak - mamy Barbrę śpiewającą "Love Me Tender" z... jego oryginalnym wykonawcą. Król rock'n'rolla śpiewa zza grobu - upiorny zabieg, nie tylko ze względów etycznych, bowiem Barbra w hicie Elvisa wypada naprawdę miałko.

Nie jest to płyta do słuchania na słuchawkach w drodze do pracy czy do stania w korku samochodowym. Nad taką muzyką trzeba się skupiać, ale do tego nas Barbra już przyzwyczaiła. Powtórzę się z początku - ona i tak nie musi robić nic.

Komentarze: