Nasza recenzja

Siren Charms

In Flames złagodniało - pogódźmy się z tym i zaakceptujmy ten fakt już na stałe. Nie będzie takich pierdolnięć jak w "Whoracle" i "Only For The Weak". Zamiast tego, na takich płytach jak "Siren Charms" dostaniemy głównie eksperymentalny metal, który opatrzył się wszystkim u takich kapel jak Avenged Sevenfold czy Korn. Tak jest - legenda szwedzkiego metalu postanowiła poinspirować się młodszymi graczami.

Zaczynamy mocno inspirowanym elektroniką "In Plain View", przechodzimy do mocno Kornowego "Everything's Gone", potem "Paralyzed" i "Through Oblivion" które są mocno melodyjne i radiowe (ale takie dalej w stylu Eski Rock czy Antyradia), a potem ziewamy. I tak w kółko. In Flames zamiast pójść na dawną łatwiznę z lat młodzieńczych, postanawia na rockową starość poeksperymentować. Jasne że trzeba się rozwijać i poszukiwać, ale niech to nie będzie z takim nudnym skutkiem.

Niby nikogo nie powinien dziwić taki obrany kierunek, zwłaszcza po ujawnieniu tak lekkiego (jak na In Flames) singla "Rusted Nails". Jedną z niewielu dobrych rzeczy jakie można powiedzieć o tym materiale, to że jest składnie poukładany i spójny (nie licząc "When The World Explodes", które przypomina "The Day That Never Comes" Metalliki - chyba nawet Dr. Frankenstein potrafiłby zszyć to lepiej). Gorzej, że jako taka całość wypada strasznie nudno. I wtedy słuchacz zdaje sobie sprawę, że te utwory nie są żadnymi wypadkami przy pracy czy efektami kompromisów - In Flames naprawdę chcieli tak brzmieć. "Alternative metal" pełną gębą. Smutno się robi.

Gdybym mógł napisać co sądzę o tej płycie w dwóch zdaniach, napisałbym tylko "nie słuchać". Bo naprawdę ciężko przy "Siren Charms" nie usnąć, nawet jeśli w trakcie pije się już trzecią (nawet mocną) kawę w ciągu trzydziestu minut.

Komentarze: