Nasza recenzja

rose ave.

Dallas Green - post-hardcore'owiec, który poszedł w folk-rock - oraz Alecia Moore - znana całemu światu jako P!nk - stworzyli duet pod niczyje oczekiwania, pod żadne komercyjne muzyczne rynki. Zrobili co chcieli i zrobili na szkolną piątkę z plusem.

Po przesłuchaniu albumu you+me można śmiało wysunąć jeden wniosek - Dallas Green wziął na siebie ciężar instrumentów, a P!nk zdecydowała się je udźwignąć wokalem. Ci, którzy nie są wielkimi fanami wokalistki, będą zaskoczeni siłą jej głosu. Już po samych singlach (którymi były "Capsized", "Break The Cycle" oraz "You And Me") słychać było jej zdolność do wysokich tonów. Mimo że wokaliści śpiewają razem przez cały album i nikt się nie wysuwa do przodu, to trzeba przyznać że P!nk zdecydowanie przeważa w tym duecie. Po mękach na jej własnych płytach, niesamowicie jest jej posłuchać w materiale wymagającym więcej skupienia. Zarówno od słuchacza, jak i artysty.

Żeby nie było, że tylko Alecii hołduję - niski i głęboki głos Dallasa stanowi świetny kontrast dla jej popisów. Bo, szczerze, gdybyśmy musieli przez całe 40 minut słuchać wyłącznie P!nk, znudzilibyśmy się nawet jej genialnym głosem. Tak to przynajmniej jest jakieś zróżnicowanie. Połączenie tych wokali z akustycznymi aranżami zbudowanymi na gitarze - i czasami ze smyczkami i pianinem - daje album niezwykle nasycony emocjonalnie. Jest niezwykle spokojnie i - że tak poetycko określę - jesiennie. Gdyby ze względu na warstwę instrumentalną chcielibyśmy you+me wsadzić do jakiejś muzycznej szufladki, musiałaby mieć ona napis "folk rock".

OK, teraz ponarzekam - do "rose ave." trzeba mieć sporo cierpliwości. Nie przyjmuje się ten album lekko i od razu. Za pierwszym odsłuchem coś nam ucieknie i wszystko się zleje w jeden utwór. Po założeniu słuchawek i odcięciu się od bodźców zewnętrznych, zaczyna zyskiwać. Zwłaszcza na finał, kiedy to mamy cover Sade "No Ordinary Love".

I na koniec, życzyłbym sobie żeby drugiej płyty nie było. Niech zostanie tylko ta jedna. Niech będzie czymś wyjątkowym w dorobku P!nk i Dallasa.

Komentarze: