Nasza recenzja

Hesitant Alien

Naczynie wysmaruj lekko chropowatym, charakterystycznym głosem, wrzuć do środka brit-popowe inspiracje, sprężone gitary brzmiące jak u My Bloody Valentine i Pixies, szczyptę acid-rocka, perksuję nagrywaną przez osobę mocno napobudliwą, dodaj wielkie uwielbienia Dawida Bowie. Wszystko razem wymieszaj i na koniec jeszcze przecedź przez sito chęci nagrania czegoś mocno po swojemu.

Tak najkrócej można określić "przepis" na solowy album lidera nieistniejącego My Chemical Romance. Geard Way nagrał solowy album jak należy - odrywając się całkiem od brzmień znanych z czasów zespołu. I tak powinno się to robić.

"Hesitant Alien" nie słucha się lekko i łatwo. Za pierwszym razem ma się wrażenie, że Gerard chciał sobie po prostu pohałasować. Za drugim razem już słyszy się te smaczki, jak shoe-gaze'owe "Brother" czy "Zero Zero", "Juarez" ociekające kalifornijskim punkiem i "How It's Going To Be" od którego Jared Leto mógłby się nauczyć jak robić rozmach bez ciągłego wykrzykiwania "o-o-o-o". Za trzecim razem zaczynamy się rozglądać po asortymencie pobliskiego sklepu muzycznego.

Ciąg dalszy inspiracji? "Maya The Psychic" to wczesny Muse (taki bardziej z okolic "Showbiz" niż "The Resistance"), a w "Drugstore Perfume" czuć mocno braci Gallagherów. OK, a czy to znaczy że album jest jedną wielką kalką innych? Niekoniecznie. To po prostu pokazuje jak szeroki jest korytarz zainteresowań Gerarda. Zamiast zalewać się nastoletnimi łzami, wścieka się jak rasowy rockman. Chapeau bas.

Gdyby się nie znało biografii tego pana, można by pomyśleć że spędził dzieciństwo w angielskim Birmingham na koncertach Pixies i Oasis. A tak to wiemy, że ten album jest ucieczką gościa z kapeli emo-rockowej. Jeszcze ze dwie takie płyty i będziemy mogli mu spokojnie wybaczyć męki z My Chemical Romance.

Wydawca: Warner Music Poland

Tracklista

1. Bureau
2. Action Cat
3. No Shows
4. Casting Shadows
5. Millions
6. Zero Zero
7. Juarez
8. Drugstore Perfume
9. Get The Gang Together
10. How's It Going To Be
11. Maya The Psychic

 

Komentarze: