Nasza recenzja

Four

Po zeszłorocznym "Midnight Memories" (tak jest - nowy album boysbandu ukazuje się ledwo rok po poprzednim) wyrobiłem sobie nadzieję, że brytyjski boysband zacznie podążać w kierunku coraz bardziej świadomego brzmienia. Takiego bardziej zespołowego niż typowo boysbandowego. I nie ukrywam, że na "Four" trochę mnie panowie z One Direction rozczarowali.

Krótka piłka - "Four" brzmi niemal identycznie co jego zeszłoroczny poprzednik. Z tą różnicą że tym razem zamiast inspirować się Coldplay'em, Bon Jovi czy Mumford & Sons, to tym razem Liam, Harry, Zayn, Louis i Niall bardziej odwołali się do tradycji amerykańskiego country - wszędzie gitara akustyczna pobrzmiewa aż miło (posłuchajcie "Girl Almighty" czy "No Control" - przecież to niemal Bruce Springsteen). I po raz kolejny kilka piosenek sobie napisali.

W porównaniu do "Midnight Memories", to na "Four" też zabrakło wielkiej, mocnej przebojowości (nie licząc stadionowo brzmiących "Ready To Run" i "Where Do Broken Hearts Go" oraz nieźle rozwijającego się "Clouds"). Zamiast zestawu poprockowych przebojów, mamy popowe balladki. Nie twierdzę że chłopakom źle do twarzy w takim zestawie, ale w pewnym momencie idzie stracić zainteresowanie krążkiem, bo zwyczajnie się robi nudno.

Na krążkach One Direction od początku kładł się pewień cierń, obecny również na "Four". Że każdy z panów śpiewa identycznym głosem, jakby zamiast pięciu wokalistów było najwyżej trzech. Ciągle nie potrafię rózróżnić ich głósów, nawet mimo długiego obcowania z ich muzyką. Jeśli są na sali jacyś Directionerzy, którzy posiadają takiego skilla - to z ochotą zgłoszę się na korepetycje.

Zawsze kiedy zespoły/artyści wydają albumy taśmowo, zanim jeszcze poprzedni nie zdąży się znudzić, nachodzą mnie podejrzenia że nie można spodziewać się czegoś dobrego. One Direction nie dało klapy, ale też nie poszło do przodu. Takie pójście po linii najsłabszego oporu - dać posłuchać trochę starszym fanom, nie tracąc jednocześnie zaufania tabunów młodych Directionerek. A wypadałoby już wreszcie dać susa w przód i pokazać że się naprawdę dojrzało. Ale chyba jakby brakowało im odwagi.

Wydawca: Sony Music Poland

Komentarze: