Nasza recenzja

Globalization

U Pitbulla bez zmian - od czasów "I Know You Want Me" amerykański raper wciąż trzaska hit za hitem, zarówno z pomocą plejady gwiazd i producentów, jak i solo. A najnowszy, już ósmy, album "Globalization" pewnie dołoży niejednego evergreena w jego karierze.

Armando Christian Pérez, bo tak naprawdę nazywa się nasz bohater, ponownie oferuje nam album pełen brzmień house-popu, za którym stoją całe zastępy producentów - każdy z utworów był tworzony przez minimum pięć czy sześć osób. Każdy z tych utworów to potencjalny hit - może nie licząc leniwego i nieco niepoukładanego "Day Drinking" i ciekawie pulsującego, ale kompletnie nieprzebojowego "This Is Not A Drill"

Tutaj do każdego utworu (poza "Celebrate", które promuje film "Pingwiny z Madagaskaru") mamy dopasowanego jakiegoś gościa. A to Sean Paul w nieźle bujającym z rytmami reggae "Ah Leke", Jason Derulo w "Drive You Crazy", Ne-Yo w "Time Of Our Lives". I nie zabrakło starej znajomej Pitbulla Jennifer Lopez w singlu "We Are One", który był oficjalnym utworem tegorocznych mistrzowstw FIFA. A także kilku mniej znanych, ale nie gorzej wykonujących swoją robotę - co potwierdzają sukcesy singli "Fireball" z udziałem wokalisty Johna Ryana i "Wild Wild Love" z udziałem girlsbandu G.R.L.

W najprostszym skrócie: jest Pitbull - jest impreza! Do karnawału jeszcze mnóstwo czasu, ale ten album sprawdzi się na niego idalnie.

Komentarze: