Nasza recenzja

Where We Are - Live From San Siro Stadium

Fanów brytyjskiego boysbandu nie muszę zachęcać do obejrzenia tegoż koncertu, domyślam się że już go od dawna mają w swoich domach. Polecam natomiast zapoznać się z tym DVD osobom, którym fenomen One Direction jest obcy i niezrozumiały - rzuci im sporo wyjaśnień na ten temat.

Koncertowe DVD "Where We Are - Live From San Siro Stadium" zawiera zapis koncertu jaki boysband dał w czerwcu 2014 roku przed kilkudziesięciotysięczną publicznością w stadionie San Siro we włoskim Mediolanie. Koncert wcześniej był pokazywany przed jeden weekend w Multikinach, dziś fani zespołu mogą mieć go w domu.

Panowie w trakcie koncertu odwalają dobrej jakości show. Z racji bycia wychowankami muzycznego talent-show, nie można wątpić w ich jakość śpiewania - każdy z osobna to dobrze potrafi. Poza tym, w zasadzie nie muszą robić nic poza śpiewaniem i odpowiednim ustawianiem się do kamer nagrywających show - fani (a w zasadzie fanki) tak czy siak na każdy ruch chłopaków reagują piskami, krzykami i płynącymi z oczu łzami. Parę razy panowie się odezwą do fanów zapewniając ich że ich mocno kochają i że są najlepsi na świecie. Kiedy słucham tych krzyków, zgaduję że właśnie tak musiało być na koncertach The Beatles.

Kiedy już skupimy się na muzyce, to naprawdę ciężko się do czegoś przyczepić w kwestii jej poprawności. Harry, Louis, Niall, Zayn i Liam po prostu odgrywają materiał ze swoich płyt (dominuje trzeci, najnowszy wtedy, "Midnight Memories"), jeden z nich czasem sięga po gitarę, nie biegną za kulisy przebierać się co drugą piosenkę, skupiają się na śpiewaniu i dobrym kontakcie z fanami. Za tu duży plus.

Oprócz koncertu, na DVD znajdziemy również krótki dokument pokazujący przygotowania do niego. Co ciekawe, sami panowie nie wypowiadają się za wiele w tym temacie. Można mieć wrażenie że nawet w nich nie uczestniczą, poza próbami dźwiękowymi (które nawet nie mają miejsca na stadionie, a w osobnej sali prób). Nawet próby z ustawieniami kamer i choreografią koncertową odbywają się z pomocą tylko technicznych. O samych przygotowaniach koncertu wypowiadają się tylko jego producenci, a zespół jakby w ogóle się nim nie interesował. Nawet pokazane jest jak panowie przyjeżdżają na stadion dopiero tuż przed koncertem, a po nim szybko biegną do samochodu. Można to tylko kwestia zmontowania dostępnego materiału, ale fakt faktem - nie stawia on zespołu w najlepszym świetle.

Więc może w świetle tego ostatniego nie polecam oglądać koncertu niesympatykom zespołu. Ale na pewno wytrąci on im jeden argument z ręki - że są grupą beztalenci. Bo One Direction talent mają - zarówno do śpiewania, jak i uwodzenia kilkudziesięciotysięcznych tłumów.

Komentarze: