Nasza recenzja

Wallflower

„O Boże, znowu płyta z coverami” - to była pierwsza myśl, po szybkim oglądzie listy kawałków, które trafiły na najnowszą produkcję tej kanadyjskiej artystki. No ale skoro sam mistrz Dylan nagrywa już „cudzesy”, to i Krall wolno...

Album jest wprost skrojony do odniesienia marketingowego sukcesu: w większości dobrze znane i lubiane utwory, sławni goście (rodacy głównej bohaterki, czyli Michael Buble i Bryan Adams), do tego jeszcze mistrz produkcji David Foster i produkt gotowy. Właśnie: produkt... Wiem, że Diana Krall ma już taką pozycję w showbusinessie, że może robić co chce i nikomu niczego nie musi udowadniać, ale jednak płyta pokroju „Wallflower” nie jest dziełem, jakiego oczekiwałbym od artystki tego formatu. Nawet jeśli dla niej ten album ma sentymentalną wartość, bo wybrała  kompozycje kojarzące się jej z młodzieńczymi wspomnieniami...
Napiszę wprost: mnie ten album zwyczajnie wynudził. O ile pierwsze wrażenie było jak najbardziej pozytywne, bo interpretacja przeboju „California Dreamin'” (kompletnie zmieniona wersja) robi wrażenie, to jako całość krążek nie przekonuje. Razi monotonią, stężenie ballad na jeden kompakt jest zdecydowanie za duże. Pojedyncze kawałki się bronią (na przykład opracowania „Don't Dream It's Over”, czy „I'm Not In Love”), całość – niestety nie. A szkoda...
Ciekawe kto będzie następny w kolejce do coverowania...

Data premiery: 3.02.2015
Wydawca: Universal Music

Diana Krall – Wallflower


Tracklista:
1. California Dreamin'
2. Desperado
3. Superstar
4. Alone Again (Naturally)
5. Wallflower
6. If I Take You Home Tonight
7. I Can't Tell You Why
8. Sorry Seems To Be The Hardest Word
9. Operator (That's Not The Way It Feels)
10. I'm Not In Love
11. Feels Like Home
12. Don't Dream It's Over

Komentarze: