Nasza recenzja

Zwycięstwa smak

Był sobie kiedyś taki fajny, obiecujący zespół... Nagrał fajną, obiecującą płytę. Może niezbyt oryginalną, obracającą się w sprawdzonych punk – reggae – ska klimatach, ale szybko wpadającą w ucho. I nagle chłopaki postanowili zaszaleć...

No chyba, że usiedli kiedyś w kanciapie po próbie i wykalkulowali, że fajnie byłoby przypuścić ofensywę w kierunku zastępów fanek Dawida z kwiatkiem w nazwisku. Bo z grubsza w tych rejonach lata sobie wytypowana na singla pieśń „Antidotum”. Po obejrzeniu teledysku z tym kawałkiem długo nie mogłem wyjść ze zdumienia... Gdyby to jeszcze był jednorazowy wyskok – ok, może pożartować chcieli? Ale nie... „Narkotyk” też w ten deseń mniej więcej.
Muzycy na szczęście nie zapomnieli całkiem, że kiedyś grali bardziej punkowo. Z tym, że nawet te szybsze, mocniejsze kawałki brzmią jakoś inaczej niż na debiucie, są bardziej wygładzone, produkcja wypolerowana, a to w przypadku punkowych (było nie było) załóg raczej trudno uznać za komplement.

Tytuł „Zwycięstwa smak” jest mocno na wyrost. Dla mnie ten album jest artystyczną porażką, chociaż nie wątpię, że znajdzie całkiem pokaźne grono odbiorców. Osobiście wolę jednak starego, dobrego Offspringa lub... debiut Offensywy. To tak „krótko i na temat”.

Data premiery: 11.02.2015
Wydawca: Lou & Rocked Boys

Offensywa – Zwycięstwa smak

Tracklista:
1. Manifest
2. Wirus
3. Antidotum
4. Na zdrowie
5. Narkotyk
6. SKAndal
7. Bariery, granice
8. Mentalny chill
9. Tu i teraz
10. Racja i spokój
11. Zwycięstwa smak

 

Komentarze: