Nasza recenzja

Mariposa

Jeśli macie dzieci/rodzeństwo w wieku 6-14 lat, to zapewne ich obecnymi wielbicielami są bohaterowie serialu Disney Channel Violetta utrzymanego w konwencji musicalu. Tak jak poprzednie muzyczne produkcje tej stacji (jak High School Musical czy Hannah Montana), ten serial również wykreował nowe gwiazdy muzyki młodzieżowej. Jedną z nich jest 25-letnia Lodovica Comello.

Pochodząca z Włoch Lodovica równolegle do grania w serialu rozwija karierę muzyczną. Tegoroczny krążek Mariposa jest drugim w jej karierze. Wokalistka proponuje zestaw 13 pop-rockowych utworów, na których wokalistka śpiewa aż w trzech językach - po włosku, hiszpańsku i angielsku. Rówieśnicy Lodo i starsi słuchacze zdecydowanie nie mają tu czego szukać. Młodsi słuchacze i fani Violetty - jak najbardziej.

To tylko łatwo przyswajalne pop-rockowe piosenki. Nic więcej. Ale za to przyjemne dla ucha, nie za natarczywe, nie próbujące kopiować dzisiejszych przebojów radiowych. Jest kilka przebojowych, kilka ballad i zaskakujący cover hitu Sister Sledge We Are Family. Ot, kolejna płyta popowa dla nastolatków.

Warto tu wspomnieć, że Polska doczekała się własnego, specjalnego wydania Mariposa, z bonusową wersją utworu Sin Usar Palabras, gdzie gościnnie zaśpiewał wokalista Szymon Chodyniecki. Co jak co, ale zabieg łączenia polskiego śpiewania z hiszpańskim nie wypadł bardzo przekonująco. Już lepiej słucha się wersji nagranej z Abrahamem Mateo (o tym wokaliście już na łamach wyspa.fm pisaliśmy).

Koniec końców, jeśli muzyczni idole nastolatków mają brzmieć właśnie tak - to w sumie nie mam nic przeciwko temu. A Lodovica niech dalej korzysta z szansy jaką dała jej rola w serialu, którego oglądalność w naszym kraju dobiła do 4 milionów widzów.

Komentarze: