Nasza recenzja

Mokotów

Po bardzo dobrze przyjętym albumie „Something To Happen” sprzed dwóch lat, Lily Hates Roses przypominają o sobie nową płytą. Jeszcze lepszą, ciekawszą niż debiut. No i prezentująca nieco inne oblicze duetu.

Fundament pozostał ten sam – amerykańsko brzmiący folk. Ale więcej na „Mokotowie” zadziornego, alternatywnego rocka („Spiders and Snakes” na przykład), obudowali też swoje akustyczne dźwięki elektroniką („L.A.S”). No i śmielej sięgnęli po ojczysty język w tekstach... Chociaż po angielsku wciąż wypadają bardzo przekonująco, trudno uwierzyć, że nie pochodzą z Kalifornii lub Teksasu...
Efekt jest intrygujący. „Mokotów” to kolekcja jedenastu pełnych uroku i ciepła piosenek. Płyta wciąga od pierwszych taktów „Feng Shui” i nie pozostawia słuchacza obojętnym do końca. A gdzieś pomiędzy trafiamy na takie perełki jak „Lifeboat” (z gościnnym wokalem Dawida Podsiadło), od refrenu którego po prostu nie sposób się uwolnić...
Znakomity album, z czystym sumieniem wpisuję na listę polskich kandydatek do tytułu płyty roku!

Data wydania: 30.06.2015
Wydawca: Sony Music Polska

Tracklista:
1. Feng Shui
2. Spiders and snakes
3. Predictable
4. Mokotów
5. Lifeboat (feat. Dawid Podsiadło)
6. L.A.S
7. No regrets
8. Sound of bells
9. Kosy i bzy
10. Eternal
11. Ghosts

Komentarze: