Nasza recenzja

Uniform

Wrocławski zespół Neony cztery długie lata kazał czekać swoim fanom na drugi longplay. Cierpliwość jednak się opłacała, bo najnowszy krążek „Uniform” trzyma wysoki poziom. Spotkamy na nim charakterystyczną dla formacji energiczną i przebojową warstwę muzyczną połączoną ze zgrabnie skonstruowanymi tekstami, będącymi zapisem refleksji dotyczących współczesnych procesów społecznych i kulturowych.

Tytuł krążka jest nieco przewrotny i w osobliwy sposób opisuje obecną sytuację nie tylko na rynku muzycznym, ale przede awszystkim otaczającą nas rzeczywistość w zestawieniu z próbami muzycznymi jego twórców. Neony nie grają sztampowo. Można śmiało powiedzieć, że mają swój styl i wyznaczone cele, do których krok po kroku dążą. Można na siłę wpychać ich do szufladki z bandami grającymi na sposób rockowców z Wysp Brytyjskich, ale nóżki i tak będą im z niej wystawać. Można porównywać ich do Franz Ferdinand czy The Strokes, ale po co? Neony mają swój pomysł na rock’n’rolla, a charakterystyczne przebojowe dźwięki w połączeniu z polskimi tekstami (za co ogromny plus!) czynią ich jedną z najciekawszych, wciąż dość młodych stażem, kapel na naszym rynku. I powinniśmy tylko się cieszyć, że underground nie umarł i rodzima scena alternatywna jest w znakomitej kondycji.

„Uniform” zachowuje pewne koncepcje zawarte już na debiucie formacji, czyli „Niewolnikach weekendu”, ale słychać na nim, że zespół nieco okrzepł, trochę wygładził brudne, garażowe granie i sięgnął jeszcze głębiej, jeśli chodzi o treść muzyczną. Twórczość tej trójki wciąż jest mocno osadzona w miejskim klimacie. Słychać i czuć, że Wrocław, w którym chłopaki mieszkają, swoim rytmem, kolorystyką i pulsowaniem mimowolnie ma na nich ogromny wpływ. Można to zauważyć szczególnie w tekstach, gdzie szeroko poruszane są tematy uniformizacji i ujednolicenia współczesnego świata właśnie. Mówimy tu nie tylko o popowej papce puszczanej w największych rozgłośniach radiowych, ale o ogólnym stylu bycia młodych ludzi. Vlad, Boro i Garbo trochę się z tym identyfikują, nieco bardziej to potępiają, a są swego rodzaju głosem pokolenia.

Neony stawiają na prostotę, co im się chwali, podobno to ona w rock’n’rollu sprawdza się najlepiej. Jednak niech was nie zmylą błyskotliwe dźwięki, po usłyszeniu których od razu tupie się nóżką i chce się wybiec na parkiet, a także czasem banalne i oczywiste fragmenty tekstów, bowiem te najprostsze środki wydają się przekazywać najwięcej prawdy, o czym mówią sami muzycy w piosence „Mydlane bańki” – „Czasami banał ma największy sens”. Krążek otwiera utwór „Niebieskie światło”, który dość nieoczekiwanie rozpoczyna się nutą elektroniki, jednak muzycy po chwili przechodzą już do żywiołowych, gitarowych riffów. Mamy w tym kawałku urozmaicające go zmiany tempa, wyciszający bridge, ale przede wszystkim chwytliwy refren „Samo to, że jesteś, energię wyzwala”, który w ciekawy sposób zwraca uwagę na to, jak obecnie ludzie oddalają się od bliskich, zatopieni w wirtualnym świecie swoich smartfonów. Frontman Dawid Zając fajnie akcentuje poszczególne frazy tekstu, jego wokal jest pogodny, urozmaicony i idealnie pasuje do prezentowanych numerów, co świetnie przedstawia kawałek „Plac zabaw” z interesującymi efektami specjalnymi w tle.

Języczkiem uwagi z całą pewnością jest tytułowy utwór „Uniform”, w którym pomiędzy szalenie ciekawie skonstruowanymi wierszami, odwołującymi się do takich klasyków kultury, jak chociażby Bonnie i Clyde, Las Vegas Parano, proza Dana Browna czy filozofia Aubreya De Grey, możemy odczytać pozytywne przesłanie zachęcające do cieszenia się obecną chwilą zamiast brania udziału w wszechobecnym wyścigu szczurów. Im dalej zanurzamy się w album, tym jest równie przyjemnie: poznajemy „Pierwszy krok w chmurach” o zabarwieniu lekko miłosno-romansowym, silnie zrytmizowaną „Windę”, traktującego o wychodzeniu naprzeciw przeciwnościom i problemom „Ostatniego” czy „Trudne tematy”, które przekazują smutną prawdę o tym, że wśród ludzi na siłę kreujących swój image coraz częściej rodzi się egocentryzm i znieczulica. Duży potencjał wykazuje także utwór „Głuchy telefon”, który jest wypełniony przestrzenią, powietrzem i odrobiną buntu przemieszanego z tak potrzebną każdemu z nas chwilą słodkiego, leniwego odpoczynku. Płytę zamyka singiel ją promujący, czyli „Legalna Moskwa”. Ta trochę nietuzinkowa, autobiograficzna historia opisująca realia życia sprzed niespełna trzydziestu lat fajnym akcentem podkreśla specyficzny nastrój, w jakim utrzymany jest cały album.

Pora premiery płyty wzorcowo wręcz oddaje jej charakter. Krążek nasycony jest słońcem i ważkimi treściami, ale w dość lekkim opakowaniu, co czyni go idealną ścieżką muzyczną letnich wakacji. Jedno jest pewne – chce się, aby „Uniform” ciągle płynął z głośników, bo jest całkiem uzależniający, a za każdym razem, po kolejnym przesłuchaniu można w nim odkrywać nowe, interesujące detale.

Data premiery: 31 lipca 2015

Wydawnictwo: Sony Music Polska

Tracklista:
1. Niebieskie światło
2. Mydlane bańki
3. Plac zabaw
4. Uniform
5. Pierwszy krok w chmurach
6. Winda
7. Głuchy telefon
8. Ostatni
9. Trudne tematy
10. Legalna Moskwa

Komentarze: