Nasza recenzja

Pendofsky

Choć Marcin Pendowski w kręgach jazzowych od dawna nie jest postacią anonimową, to jednak szersza publiczność lepiej kojarzy go zapewne ze współpracy z artrockową grupą Artrosis czy też niedawnej działalności z hip hopową formacją Fisz Emade Tworzywo. Wydaniem albumu "Pendofsky" ten znakomity basista powrócił jednak do jazzu, udowadniając tym samym, jaki rodzaj muzyki najbliższy jest jego sercu.

Album, reklamowany jako "unikalna mieszanka funky i jazzu w słowiańskiej odsłonie", jest debiutem Marcina Pendowskiego w roli kompozytora-basisty. Artysta nie bał się eksperymentów: jako pierwszy basista zdecydował się nagrać płytę, używając do tego starych gitar basowych wyprodukowanych w krajach dawnego bloku komunistycznego. Różnice w brzmieniu w porównaniu z zachodnimi sprzętami wyłapią we właściwy sposób zapewne tylko prawdziwi koneserzy muzyki jazzowej - wydaje się wszakże, że to właśnie decyzja o skorzystaniu właśnie z tych gitar zaważyła na tym, że wszystkie utwory zamieszczone na płycie brzmią, paradoksalnie, bardzo... świeżo. Nazwy takich gitar basowych, jak Jolana Diamant Bass czy Defil Mamba Bass brzmią w dzisiejszych czasach dość egzotycznie - a prawdziwą gratką jest możliwość ich posłuchania! Przy okazji, warto pochwalić pomysł artysty, który - w sytuacji, gdy nie da się zamieścić w książeczce tekstów utworów (bo wszystkie są instrumentalne) wypełnił jej strony krótkimi opisami użytych przez siebie instrumentów.

Jeśli zaś chodzi o sam materiał zamieszczony na płycie - trudno wyróżnić tu jeden, konkretny utwór, który najbardziej zapadałby w pamięć. Wszystkie zamieszczone na płycie utwory są bardzo melodyjne, świetnie zaaranżowane - każdy instrument współgra z innymi w bardzo naturalny sposób. Pendofsky określa swój debiutancki album jako swego rodzaju podsumowanie jego inspiracji - stanowi więc on swego rodzaju hołd dla muzyki, ale też kinematografii i literatury minionych dziesięcioleci. Mnie ten album przeniósł w klimat lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych - niczym kolejny seans "Czterdziestolatka" przywołując uśmiech na myśl o specyfice tamtych czasów, którą wszakże Pendofsky przedstawia nam z iście współczesnej perspektywy. Czy warto tę perspektywę podzielić - przekonacie się sami, oddając się dźwiękom prawdziwie polskiego jazzu w najepszym wydaniu!

Marcin Pendowski "Pendofsky"
Premiera: 27 kwietnia 2015 r.

Wydawca: Warner Music Poland

Tracklista:
1 Pendox
2 Frygiel
3 Lux Perpetua
4 Gołąb Patrzący na Wodę
5 Ugly Duck
6 Słowik na Baterie
7 Tancbuda
8 Próchnico, Żegnaj
9 Psychobaton
10 Prząśniczka
11 Antyfryta (bonus)

Komentarze: