Nasza recenzja

Male

O nie, znowu płyta z coverami... Koncepcja – podobnie jak niegdyś u Tori Amos, czyli próba zmierzenia się z kompozycjami zaśpiewanymi kiedyś przez facetów (stąd też tytuł). Efekt? Chwilami całkiem intrygujący...

Australijska wokalistka i aktorka nie poddaje się i dzielnie walczy o uniknięcie statusu gwiazdy jednego przeboju. Od czasów kiedy „Torn” (zresztą też cover) hulał po listach przebojów minęły prawie dwie dekady, a każda kolejna płyta sprzedawała się gorzej niż debiutancka „Left Of The Middle”. Czy „Male” ma szansę odwrócić słabą kartę? Szczerze wątpię...

Nie dlatego, że to zła płyta. Słucha się jej bardzo sympatycznie. To miłe dla ucha granie. Na płycie dominują akustyczne brzmienia i folkowe klimaty. W takiej oprawie ciekawie wypada „Instant Crush” znany z repertuaru elektronicznej formacji Daft Punk. Ale już przerobiony na amerykańską tancbudę „Friday I'm In Love” może przyprawić fanów The Cure o potężny ból głowy, a Roberta Smitha o zapadnięcie w głęboką melancholię...

Bronią się wykonania „The Wind” i „Cannonball”, niczego sobie jest również próba zmierzenia się z legendą Neila Younga. Generalnie: jest sielsko i anielsko, ale szturmu na listy bestsellerów raczej nie przewiduję...

Natalie Imbruglia – Male

Data premiery:
Wydawca: Sony Music Polska

Tracklista:
Instant Crush (Daft Punk cover)
Cannonball (Damian Rice cover)
The Summer (Josh Pike cover)
I Will Follow You into the Dark (Death Cab for Cutie cover)
Goodbye in His Eyes (Zac Brown Band cover)
Friday I’m in Love (The Cure cover)

Naked as We Came (Iron & Wine cover)
Let My Love Open the Door (Pete Townshend cover)
Only Love Can Break Your Heart (Neil Young cover)
I Melt with You (Modern English cover)
The Waiting (Tom Petty cover)
The Wind (Cat Stevens cover)

Komentarze: