Nasza recenzja

Tam gdzie nie ma echa

Pełnowymiarowy debiut uczestników dziewiątej edycji „Must Be The Music” przynosi porcję progrockowego grania na wysokim poziomie. Album powinien przypaść do gustu fanom Porcupine Tree i Archive.

Bielski zespół prezentuje się inaczej niż na debiutanckiej EP, gdzie nie stronił nawet od rapcore'owych wpływów. Tym razem panowie (oraz pani na wokalu) postawili na klimatyczne granie, chociaż zdarza im się także mocniej rozkręcić gałki wzmacniaczy. Jak „W czasie” chociażby, niedalekim od poczynań Deftones. To zresztą jeden z najlepszych fragmentów tej ciekawej i równej płyty. Jeśli natomiast ktoś woli bardziej stonowane kompozycje – niech rozpocznie przygodę z „Tam gdzie nie ma echa” od przepięknej ballady „Prośba”, ozdobionej partiami wiolonczeli.

Gdybym się miał do czegoś przyczepić, byłyby to niektóre partie wokalne. Anna Mysłajek dysponuje ciekawą barwą głosu, lecz chwilami używa go w … dość dziwaczny sposób, przesadzając z interpretacją. Ale to kwestia gustu, a o gustach ponoć się nie dyskutuje.
Generalnie: interesująca płyta, oby grupie starczyło determinacji do walki o byt na trudnym polskim rynku muzycznym...

Buenos Agres "Tam gdzie nie ma echa"

Wydawca: Buenos Agres

Tracklista:
Intro
Szept
W czasie
Do S. (EKG)
Prośba
Coraz mniej
Tu i teraz
Supernowa
Inny wymiar
Outro

Komentarze: