Nasza recenzja

Hiraeth

Debiut płytowy, ale przygotowany przez muzyków zaprawionych w bojach. Etniczne wpływy świata arabskiego plus hardrockowe riffy i artrockowe klimaty. Jeśli lubicie Orphaned Land i Myrath – propozycja Lion Shepherd przypadnie Wam do gustu...

Na ten zespół niektórzy zdążyli już zwrócić uwagę z pozamuzycznego powodu: otóż na czele kapeli stoi Kamil Haidar – prywatnie brat aktualnego faceta Dody. Nie spłycałbym jednak oferty Lion Shepherd do takich „pudelkowych” newsów. Grupa ma bowiem naprawdę wiele do zaoferowania na swoim debiutanckim materiale.

Nie wiem, czy to pokłosie wspólnych koncertów Maqama (poprzedniej formacji Haidara i Mateusza Owczarka) z Riverside (zresztą Lion Shepherd również będzie supportował warszawiaków na obecnym tournee), ale w niektórych kompozycjach z „Hiraeth” słychać wyraźne wpływy naszych eksportowych progrockowców („Lights Out”, „Brave New World”, świetny „Infidel Act of Love”).
Kapela potrafi pokazać lwi pazur, ale ostre gitarowe riffy i ciężkie brzmienia są tutaj w mniejszości. Dominują klimatyczne, niespiesznie rozwijające się utwory, ozdobione folkowymi motywami. Nic nowego – powie ktoś. Rzeczywiście, ale tutaj patent z etnicznymi wpływami sprawdził się doskonale.

Piękna to płyta... Jedna z najciekawszych, jakie w tym roku ukazały się na polskim rynku muzycznym.

Lion Shepherd – Hiraeth

Data premiery: 25.09.2015

Wydawca: MJM Music

Tracklista:

Fly On
Lights Out
Brave New World
Music Box Ballerina
I’m Open
Past In Mirror
Wander
Infidel Act Of Love
Smell Of War
Strongest Breed

 

Komentarze: