TOP 5 ALBUMÓW 2021: ŚWIAT
Opinia Wyspy.fm

TOP 5 ALBUMÓW 2021: ŚWIAT

Miniony, 2021 rok pod wieloma względami był równie trudny, jak jego poprzednik. Nie rozpieszczał na pewno melomanów – szczególnie tych, którzy lubują się w uczęszczaniu na koncerty. Choć sporo występów odbyło się zgodnie z planem, przywracane po okresach wirusowej odwilży restrykcje sprawiły, że mnóstwo tras koncertowych – szczególnie tych o międzynarodowym charakterze – znów trzeba było odwołać lub przełożyć.

Na szczęście, pandemia nie wpłynęła mocno na nagraniowe plany artystów – a jeśli już, to wielu z nich zagnała do studia wcześniej, niż planowali. Dzięki temu na rynku pojawiło się mnóstwo znakomitych albumów – zarówno polskich, jak i zagranicznych. Które z nich najmocniej zapadły mi w pamięci? Jakich wydanych w ubiegłym roku płyt warto posłuchać?

Kilkanaście dni temu podzieliłem się z Wami pierwszą odsłoną mojego subiektywnego ranking najlepszych polskich i zagranicznych płyt wydanych w 2021 roku – TOP 5 POLSKICH ALBUMÓW. Dziś przyszedł czas na drugi odcinek, w którym znajdziecie TOP 5 ŚWIATOWYCH ALBUMÓW A.D. 2021. Zapraszam do lektury!

BLISKO LISTY ZNALAZŁY SIĘ [w porządku alfabetycznym]:

  • Accept – „Too Mean To Die”
  • Elton John – „The Lockdown Sessions”
  • Helloween – „Helloween”
  • Måneskin – „Teatro d'Ira: Vol. I”
  • Michael Schenker Group – „Immortal”
  • Noora Louhimo Experience – „Eternal Wheel Of Time And Space”
  • Powerwolf – „Call Of The Wild”
  • Rod Stewart – „The Tears Of Hercules”
  • Ronnie Atkins – „One Shot”
  • The Vintage Caravan – „Monuments”
  • Wig Wam – „Never Say Die”

…a do TOP 5 trafiły:

5. Chez Kane – „Chez Kane”

Premiera: 12 marca [Frontiers Records]

Utalentowana, młoda walijska wokalistka Chez Kane, wraz ze swoimi dwiema siostrami tworząca zespół Kane'd, zwróciła uwagę szefów wytwórni Frontiers Records, którzy wraz z Dannym Rexonem z Crazy Lixx szukali dziewczyny będącej w stanie nagrać krążek w stylu Lity Ford, Fiony czy Vixen, nawiązując do najlepszych tradycji melodyjnego hard rocka z damskim wokalem. Szybko okazało się, że Chez jest dokładnie tą osobą, której potrzebowali. Z pomocą Erika Mårtenssona z Eclipse (który jeszcze się przewinie w tym rankingu!) cała ekipa szybko zabrała się do pracy, czego efektem jest krążek zatytułowany po prostu „Chez Kane”, zawierający 10 porywających utworów, na czele ze znakomitymi kawałkami „Better Than Love”, „Rocket On The Radio” i „Too Late For Love”. Chociaż ta utalentowana wokalistka jest dzieckiem końcówki dwudziestego wieku, to jednak z pomocą Rexona i Mårtenssona była w stanie nagrać materiał, który powinien przypaść do gustu wszystkim fanom gitarowych brzmień w starym, dobrym, wywodzącym się z lat osiemdziesiątych stylu! Świetne piosenki, pełne pasji, mocarne wokale, wspaniałe harmonie i porywające riffy – takiego znakomitego debiutu na rockowej scenie dawno nie było! Miejcie oko na Chez Kane – ta wokalistka z pewnością dorobi się gwiazdorskiego statusu!

4. Wardruna – „Kvitravn”

Premiera: 22 stycznia [By Norse/Sony Music]

Od czasu do czasu pojawia się zespół, którego styl muzyczny odbiega od niemal wszystkiego – i potrafi trafić w gusta ludziom, którzy na co dzień słuchają artystów z najróżniejszych stron muzycznego świata. Jedną z takich grup jest wywodząca się z Norwegii Wardruna – urzekający folkowy kolektyw pod wodzą Einara Selvika. Spopularyzowana przez udział w produkcji cenionego serialu „Vikings”, formacja stała się znana ze swych surowych, eterycznych kompozycji, okraszonych tekstami czerpiącymi głęboko ze starożytnych nordyckich sag. Wydany w 2021 roku krążek „Kvitravn” („Biały Kruk”) zawiera wszystko to, za co fani pokochali Wardrunę za sprawą monumentalnej trylogii „Runaljod” – brzmienia rezonujące gdzieś poza mentalnymi i materialnymi krajobrazami, wyciągnięte na jeszcze wyższy poziom dzięki niesamowitym harmoniom wokalnym Einara i Lindy-Fay Helli. „Kvitravn” to krążek, którego najlepiej jest doświadczać podczas długiego, nieprzerwanego słuchania. Przez 70 minut album rozważa duchowe motywy, które zdominowały wczesną kulturę nordycką, a dzięki hipnotyzującym utworom przedstawia je w nowoczesny i intensywnie oddziałujący sposób, wprowadzając słuchacza w stan niemal religijnej ekstazy. Potężny i głęboko wciągający, jest kolejnym epickim dziełem wizjonera Einara, od którego po prostu nie da się oderwać!

3. W.E.T. – „Retransmission”

Premiera: 22 stycznia [Frontiers Records]

Supergrupa W.E.T. powstała w 2009 roku jako jednorazowy, wspólny projekt członków trzech zespołów – Work Of Art, Eclipse i Talisman. Współpraca „zażarła” jednak tak dobrze, że ponad dekadę później Robert Säll, Erik Mårtensson i Jeff Scott Soto, wspierani przez innych znakomitych muzyków – Magnusa Henrikssona, Andreasa Passmarka oraz Robbana Bäcka – wypuścili już czwarty studyjny album pod wspólnym szyldem, zatytułowany „Retransmission”. Od pierwszych dźwięków otwierającego kawałka „Big Boys Don’t Cry”, zaśpiewanego na dwa głosy przez Erika i Jeffa, aż do zamykającego zestaw „One Final Kiss”, ten krążek jest po prostu jedną wielką kopalnią przebojów. 11 zamieszczonych na „Retransmission” utworów można zbiorczo określić słowami: doskonałe kompozycje, w których czuć mistrzowską rękę Erika Mårtenssona, potężne wokale, zapierające dech w piersiach harmonie, żywiołowe tempo i jakość nieustępująca ani na sekundę. Melodyjny hard rock w najlepszym możliwym wydaniu. A właściwie – NIEMAL najlepszym, jak się miało okazać jesienią – ale o tym za chwilę…

2. The Pretty Reckless – „Death By Rock And Roll”

Premiera: 12 lutego [Fearless Records]

Po kilku słabszych latach, zapoczątkowanych wydaniem nienajlepiej przyjętego albumu „Who You Selling For?”, formacja The Pretty Reckless znów wystrzeliła w górę dzięki swemu najnowszemu dziełu, zatytułowanemu „Death By Rock And Roll”. Najnowszy krążek niepokornej Taylor Momsen i jej kolegów to mix mocarnych heavymetalowych riffów i akustycznych melodii, okraszonych znakomitymi, często bezczelnymi i prowokującymi tekstami napisanymi przez charyzmatyczną blondwłosą wokalistkę, której artystyczna kariera zaczęła się przecież od występów… w serialu „Gossip Girl”. Album urzeka od początku do końca, a takie kawałki, jak tytułowy „Death By Rock And Roll”, „Only Love Can Save Me Now”, „And So It Went” z udziałem Toma Morello z Prophets Of Rage czy „Witches Burn” po prostu wgniatają słuchacza w fotel. Podczas gdy często trzymamy się frazesu „co idzie w górę, musi spaść w dół”, płytą „Death By Rock And Roll” The Pretty Reckless udowadnia, że to, co spada, może potem powstać niczym feniks z popiołów i wrócić na sam szczyt. I oby tym razem zadomowili się tam na dłużej!

1. Eclipse – „Wired”

Premiera: 8 października [Frontiers Records]

Długo wahałem się, czy drugie miejsce w tym rankingu powinno przypaść The Pretty Reckless, czy jednak W.E.T. – ale co do tego, kto znajdzie się na szczycie, nigdy nie miałem wątpliwości. Żadna płyta wydana w 2021 nie porwała mnie aż tak, jak „Wired” szwedzkiej formacji Eclipse. To już kolejny w tym rankingu (łącznie 3 z 5 płyt, które trafiły do TOP 5!) krążek, który wyszedł spod ręki niezmordowanego Erika Mårtenssona. To nie przypadek, bo ten facet ostatnio wszystkim, czego tylko się dotknie, udowadnia, jak świetnym muzykiem i producentem stał się na przestrzeni ostatnich kilku lat. Z kolei znakomity „Wired” jest tylko kolejnym dowodem na to, że udało mu się zrobić z jego podstawowej formacji Eclipse jeden z najlepszych hardrockowych zespołów naszych czasów – niestety, mimo ogromnego sukcesu singla „Viva La Victoria” z 2019 roku, wciąż jednocześnie jednym z najbardziej niedocenianych. Czy „Wired” jest krążkiem, który jest w stanie nadać tej grupie status na jaki zasługuje? Zdecydowanie tak, choć nie ulega wątpliwości, że wiele zależy od dalszego rozwoju pandemii i tego, jak wpłynie ona na rynek koncertowy – zawarte na nim kawałki po prostu zasługują bowiem na to, by były grane na żywo na dużych festiwalach! Takie piosenki, jak „Saturday Night (Hallelujah), „Run For Cover” czy „Twilight” są bowiem dokładnie tym czego potrzebujemy w obecnych, tak trudnych przecież czasach – porywającymi, pełnymi emocji kompozycjami, do których aż chce się tańczyć i skakać pod sceną. Powiew nadziei? Z pewnością – koniecznie posłuchajcie sami!

Komentarze: