Anastazja Maciąg szczerze o kulisach Eurowizji. „Ta płyta uratowała mi życie”, bliska relacja z Roxie i Dawid Kwiatkowski jako ideał!
Udział w polskich preselekcjach do Eurowizji to dla Anastazji Maciąg nie tylko muzyczne wyzwanie, ale też moment wyjątkowej szczerości. W „Podcaście 96” Mateusza Opyrchała na antenie RMF FM Anastazja opowiedziała o artystach, którzy ją ukształtowali, o emocjach, które towarzyszą jej dziś — i o ludziach, bez których mogłoby jej w tym miejscu po prostu nie być.
„Ta płyta uratowała mi życie”
Jednym z najmocniejszych wyznań Anastazji jest to dotyczące Bedoesa. Artystka nie owija w bawełnę:
– To są mocne słowa, ale jego płyta w pewnym sensie uratowała mi życie. Był taki moment, kiedy było mi bardzo trudno i nie potrafiłam sobie poradzić z wieloma rzeczami w głowie. Codziennie rano, idąc do liceum, słuchałam „Rewolucji romantycznej” i myślałam: skoro on dał radę, to ja też.
Do dziś jednym z jej ulubionych numerów pozostaje „Kamień z serca”, który, jak przyznaje, potrafi puszczać w kółko mimo siedmiominutowej długości.
Bliskość z Roxie i kobiece wsparcie w branży
Anastazja nie ukrywa, że ogromne znaczenie ma dla niej relacja z Roksaną Węgiel. Dziewczyny łączy nie tylko muzyka, ale też podobne doświadczenia bardzo wczesnego wejścia do show-biznesu.
– W trudniejszych momentach naprawdę mogłam na nią liczyć. Spędziłyśmy razem dużo czasu, pracując nad muzyką, rozmawiając i dzieląc się doświadczeniami. Jako dziewczyny, które bardzo młodo weszły w branżę, mamy podobne przeżycia.
To właśnie przy pracy nad autorskim materiałem Anastazji pojawia się też Andrzej Jaworski — współtwórca hitowego „Miasta” Roxie, który, jak się okazuje, odegrał kluczową rolę w decyzji o Eurowizji.
– To on namówił mnie, żebym się zgłosiła. Powiedział: „Szybciutko, robimy piosenkę i jedziemy z tematem”. I tak się stało.
Dawid Kwiatkowski: przyjaciel, mentor… i „prze-przystojny ideał”
Jednym z najbardziej osobistych fragmentów rozmowy jest wątek Dawida Kwiatkowskiego. Anastazja nazywa go swoim pierwszym branżowym przyjacielem i osobą, której zawdzięcza bardzo dużo na starcie kariery.
– Zawsze mogłam na niego liczyć. Wysyłałam mu swój pierwszy singiel, pytałam o feedback, konsultowałam kontrakty. Dzięki niemu uniknęłam wielu błędów.
Wspomina też prywatne momenty — wspólne urodziny, kulig, grill pod Olsztynem — i dodaje z uśmiechem:
– Do tego jest prze-przystojnym gościem. Widziałam ostatnio zdjęcie od jego dentysty… te zęby! Idealne. Cały ideał, naprawdę.
Wstyd, sukces i podwójna platyna
Choć Anastazja ma na koncie podwójnie platynową płytę, do dziś… nie odebrała oficjalnego wyróżnienia.
– Jest mi trochę głupio mieć swoją twarz na ścianie. Nawet jak bliscy puszczają przy mnie moje piosenki w domu, to się wstydzę. Na scenie wchodzi mi sceniczny mood, ale w dresie w salonie? To zupełnie inna ja.
Eurowizja jako manifestacja marzeń
Mimo stresu i ogromu przygotowań Anastazja nie ukrywa, że Eurowizja działa na nią motywująco.
– Codziennie idę spać i widzę siebie na tej scenie. Manifestacja działa. Cisnę siłownię, cardio, przygotowania — traktuję to jako wyzwanie. Ale wiem też, że moje życie nie kończy się na Eurowizji.
Jedno jest pewne: Anastazja Maciąg wchodzi w preselekcje z historią, emocjami i zapleczem, które zdecydowanie wykraczają poza jedną piosenkę. A to właśnie takie historie najczęściej zostają z publicznością na dłużej.